Można było zakładać, że cała, ostatnia fala spadku wartości dolara była dyskontowaniem gołębiego wydźwięku komunikatu, czyli pojawienia się sygnałów odnośnie możliwości zakończenia cyklu wzrostu stóp procentowych. Takowego inwestorzy nie otrzymali, a dokładniej mówiąc, nie otrzymali żadnych deklaracji poza stwierdzeniem, że dalsze decyzje uzależnione będą od napływających danych makroekonomicznych. Na rynku pojawiło się chwilowe rozczarowanie (umocnienie dolara), ale ostatecznie wykorzystane zostało jedynie do ponownej sprzedaży amerykańskiej waluty, która dalej była wyprzedawana. Jak więc widać, sentyment do dolara jest w tej chwili bardzo negatywny i w zasadzie wszelkie informacje, które mogłyby mu pomoc, są przez rynek ignorowane. Jeśli chodzi o dane makroekonomiczne z minionego tygodnia, to w zasadzie nie miały one większego znaczenia na tle komunikatu po posiedzeniu FOMC. Jedynie czwartkowe publikacje dotyczące sprzedaży detalicznej, ilości nowych wniosków o zasiłki oraz zapasów w firmach stały się impulsem do wyznaczenia kolejnej fali przeceny dolara (były gorsze od prognoz, a jak już wielokrotnie wspominałem, dane dla dolara niekorzystne przy obecnym sentymencie do amerykańskiej waluty są od razu uwypuklane).
Jeśli chodzi o dane makroekonomiczne w przyszłym tygodniu, to w poniedziałek zapoznamy się z indeksem NY Empire State oraz przepływami kapitałów do USA w marcu. Na wtorek zaplanowano dane z rynku nieruchomości, czyli zezwolenia na budowy domów oraz ilość rozpoczętych inwestycji budowlanych. Oprócz tych danych opublikowane zostaną również informacje na temat poziomu inflacji w cenach producenta (PPI) oraz dane dotyczące dynamiki produkcji przemysłowej i wykorzystania potencjału produkcyjnego. W środę poznamy inflację CPI (w cenach konsumentów) oraz tradycyjnie cotygodniowe dane na temat zmian zapasów paliw. W czwartek podana zostanie ilość nowych wniosków o zasiłki, indeks wskaźników wyprzedzających (LEI) oraz indeks Philadelphia FED. Na piątek nie przewidziano już danych z rynku amerykańskiego. Spójrzmy teraz na średnioterminowe ujęcie techniczne na poszczególnych parach.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Ze średnioterminowego punktu widzenia miniony tydzień na parze eurodolara nie wprowadził znaczących zmian. Trend deprecjacji amerykańskiej waluty jest cały czas kontynuowany i obserwujemy kolejne rekordy słabości dolara. W końcówce tygodnia byki dotarły już do okolic 1,29, gdzie znajduje się 61,8% zniesienie całej, zeszłorocznej fali spadkowej. Jego trwałe przełamanie teoretycznie sugerowałoby skorygowanie całej fali spadkowej, czyli wzrost w kierunku 1,3664. Obecnie, poza wykupieniem rynku, nie widać żadnych zagrożeń dla posiadaczy długich pozycji. Trend jest bardzo silny, a każda najmniejsza korekta od razu jest wykorzystywana do ponownej sprzedaży dolara.