Reklama

TMS: Komentarz poranny

Uspokojenie na złotym będzie krótkie Rynek krajowy: We wtorek rano złoty był nieco mocniejszy niż na poniedziałkowym zamknięciu. O godz. 9:19 za jedno euro płacono 3,9170 zł, a za dolara 3,0570 zł, co odpowiadało 17,50 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu. Zresztą pewna próba odreagowania sporej przeceny była widoczna już wczoraj po południu.

Publikacja: 16.05.2006 09:41

Czy zatem apogeum wyprzedaży jest już za nami? Wczorajsza sesja istotnie była "zauważalna" przez inwestorów. Nasz złoty stracił sporo w ślad za wyraźną wyprzedażą na rynkach wschodzących (turecka lira, od której wszystko się zaczęło kilka dni temu jedynie wczoraj traciła w pewnym momencie aż 8 proc. na wartości). Dodatkowo załamanie się na rynku surowców doprowadziło do tego, że inwestorzy zaczęli kierować się w stronę bezpiecznych aktywów, a nie są nimi te notowane na emerging markets. Dodatkowo nastroje podgrzewały informacje z naszej polityki - rynek cały czas spekuluje odnośnie kandydatury PiS w jesiennych wyborach na prezydenta Warszawy. Tutaj wydaje się jednak, że do żadnych istotniejszych ruchów nie dojdzie przez pielgrzymką Benedykta XVI. Większe znaczenie mogą mieć obawy inwestorów, co do przyszłorocznego budżetu w kontekście potencjalnych żądań ze strony populistycznych współkoalicjantów. Wczoraj jednak premier Marcinkiewicz zapewnił, że rząd będzie nadal prowadził działania zmierzające do obniżenia deficytu budżetowego, a resort finansów poinformował, że deficyt budżetu na koniec kwietnia 2006 r. wyniósł 32,8 proc. planu. O godz. 14:00 napłynęły dane o inflacji za kwiecień, która wzrosła do poziomu 0,7 proc. r/r wobec oczekiwanych 0,6 proc. r/r. To wynik większego niż zakładano wzrostu cen energii i żywności, co w zasadzie minimalizuje szanse na ewentualne cięcia stóp procentowych. Fakt ten w połączeniu z kiepskimi nastrojami na rynkach wschodzących znalazł swoje przełożenie na rynku obligacji, gdzie odnotowaliśmy spadki cen.

Dzisiaj rano minister finansów Turcji poinformował, że nie ma powodów do niepokoju, a sytuacja budżetowa tego kraju pozostaje stabilna. To sprawia, że wyprzedaż na emerging markets może zostać powstrzymana, a dla części inwestorów obecne poziomy po ostatniej przecenie mogą być już atrakcyjne. Kurs EUR/HUF wynosił dzisiaj rano 264,50 wobec 269,30 odnotowanych wczoraj na szczycie. Warto jednak zauważyć, że trend nie odwraca się szybko, a zapoczątkowane wczoraj umocnienie się dolara na rynkach światowych może być kontynuowane, co nadal będzie negatywnie przekładać się na złotego i pozostałe waluty rynków wschodzących.

Dzisiaj spodziewamy się nieznacznego uspokojenia na złotym, ale spadki EUR/PLN i USD/PLN sugerowalibyśmy wykorzystać do zakupów. Wsparciem dla euro są okolice 3,90-3,9050, a dla dolara 3,05.

Rynek międzynarodowy:

Wczorajsza sesja po raz pierwszy od kilku tygodni przyniosła umocnienie się amerykańskiego dolara w relacji do wszystkich walut. Na parze EUR/USD odnotowaliśmy spadki z 1,2970 do 1,2780 i wiele wskazuje na to, że to nie koniec. Do umocnienia się dolara przyczynił się splot kilku czynników, również tych, które doprowadziły do osłabienia się walut emerging markets.

Reklama
Reklama

Zwyżce amerykańskiej waluty nie przeszkodziły nawet gorsze dane o indeksie NY Empire Mfg., który spadł w maju do 12,36 pkt., ani niższe od oczekiwań informacje o przepływach kapitałowych netto za marzec (figura wyniosła 69,8 mld USD wobec oczekiwanych 75,50 mld USD).

Dalsze spadki EUR/USD mogą być ograniczane przez wypowiedzi przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego odnośnie możliwej podwyżki stóp procentowych w najbliższych miesiącach. Tak naprawdę warto jednak wziąć pod uwagę fakt ostatniego sporego wzrostu wartości europejskiej waluty, co sprawia, że pojawiające się od jakiegoś czasu plotki o możliwej podwyżce o 50 p.b. nie mają tak naprawdę uzasadnienia. Z kolei ruch o 25 p.b. w czerwcu, bądź później, jest tak naprawdę w cenach. W najbliższym czasie istotniejszym czynnikiem mogą być obawy rynku o to, że amerykańskiej administracji osłabienie dolara jest tak naprawdę na rękę, gdyż prowadzi ono do ograniczenia olbrzymiego deficytu handlowego. Takie spekulacje opublikował sobotni "Wall Street Journal", chociaż wczoraj przedstawiciele amerykańskiej administracji takie plotki zdementowali (chociaż trudno było oczekiwać czegoś innego)

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych makro, a będzie ich sporo. Mowa tutaj o danych ZEW z Niemiec, produkcji przemysłowej ze strefy euro, a także inflacji PPI i produkcji przemysłowej z USA. Dla rynku istotniejsze będą informacje zza Oceanu w kontekście ostatnich sygnałów z FED, który zapowiedział, że dalsze podwyżki stóp procentowych będą uzależnione od napływających danych makro. Naszym zdaniem okolice 1,2820 na EUR/USD można wykorzystywać do sprzedaży euro za dolary. Analiza techniczna nie wyklucza spadków w okolice 1,2720. O godz. 9:20 za jedno euro płacono 1,2812 dolara.

Marek Rogalski

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama