Reklama

Spekulanci "bawią" się złotym

Wzrosty, czy spadki, czyli czym żyją rynki. RYNEK MIĘDZYNARODOWY Konsternacja i w efekcie powrót do nieco słabszego dolara - tak scharakteryzować można to, co działo się w trakcie godzin handlu azjatyckiego na rynku eurodolara. Po bardzo obiecującym początku tygodnia inwestorzy wierzący w zielonego znowu zostali poddani próbie nerwów.

Publikacja: 17.05.2006 10:31

Deprecjacja dolara i nocny szczyt na poziomie 1,2880 jak zwykle w takich wypadkach wygenerowany został w reakcji na wczorajsze dane makro zza oceanu. Departament Handlu poinformował, że liczba rozpoczętych budów nowych domów spadła w kwietniu trzeci miesiąc z rzędu, o 7,4 proc. do 1,85 mln. Jest najniższa od listopada 2004 roku. Ekonomiści prognozowali 1,97 mln. Po raz ostatni trzy miesiące spadku liczby rozpoczętych budów zanotowano w USA zimą z 2003 na 2004 rok. Niepokojący dla dalszych podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych okazał się również odczyt inflacji. Ceny produkcji sprzedanej wzrosły w USA w kwietniu o 0,9 proc., poinformował Departament Pracy. Ekonomiści prognozowali 0,8 proc. wzrost. Ceny energii wzrosły o 4 proc., z czego ceny benzyny aż 12,3 proc. W ujęciu bazowym ceny produkcji sprzedanej wzrosły już drugi miesiąc z rzędu o 0,1 proc. Ekonomiści prognozowali 0,2 proc. wzrost w ujęciu bazowym. W kontekście zmian wartości zielonego kosztem euro bardzo korzystny okazał się jedynie komunikat o indeksie ZEW. Wskaźnik nastrojów niemieckich inwestorów spadł w maju najmocniej od roku, do 50 pkt., poinformował ZEW Center for European Economic Research. W kwietniu wartość wskaźnika wynosiła 62,7 pkt. Ekonomiści spodziewali się spadku, ale tylko do 60 pkt. W styczniu wartość wskaźnika ZEW wynosiła 71 pkt. i była najwyższa od dwóch lat. W efekcie tych zmian o godzinie 9:30 za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2870 dolara.

Środa na rynku eurodolara w kontekście danych makroekonomicznych to oczekiwanie inwestorów przede wszystkim na inflację bazową ze Stanów Zjednoczonych oraz tygodniową zmianę zapasów paliw. Pierwsza informacja będzie ważna ze względu na wczorajszą projekcję inflacji w cenach producentów, która nie napawała zbytnim optymizmem zwolenników mocnego dolara. Zmiana zapasów paliw będzie z kolei istotna z uwagi na ciekawą sytuację na rynku ropy naftowej, gdzie zarysowująca się korekta może być początkiem większych zmian cen. Pamiętać również trzeba o zaplanowanym na dzisiejsze godziny nocne wystąpieniu szefa Fed Bena Brenanke.

Sytuacja techniczna eurodolara: wczorajsze dane pomogły bykom powrócić powyżej kluczowego poziomu 1,2850. W takiej sytuacji trwały powrót do silniejszego dolara znowu najprawdopodobniej trzeba trochę odłożyć w czasie. Patrząc na rynek pod kątem wskazań analizy intra day nie można wykluczyć skutecznego ataku na psychologiczny rejon figury 1,2900 i utworzenie szczytu na 1,2910 - 1,2920. Niedźwiedzie nie są jednak już tak słabe jak to miało miejsce jeszcze w zeszłym tygodniu, dlaczego też poziomy powyżej 1,2900 wykorzystane powinny być do otwierania krótkich pozycji i próby umocnienia dolara. Najbliższe miejsca charakterystyczne od dołu to: 1,2850 - wsparcie intra day i 1,2775 - wskazywany wcześniej obszar kluczowego wsparcia odczytywany jako sygnalna techniczna dalszych zmian.

RYNEK KRAJOWY

Ostatnie godziny na krajowym rynku walutowym pokazały znaczny wzrost zainteresowania naszą walutą. O godzinie 09:30 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,8680 złotego, a za jednego dolara 3,0000. Rynek, a właściwie tworzący go inwestorzy są ewidentnie w dezorientacji, czego dowodem jest ogromna zmienność na rynku złotego. Znaczne przetasowania cen, szczególnie pod koniec i po zamknięciu polskiej sesji dowodzą, że polskim złotym "bawią" się najprawdopodobniej spekulanci. Brak jest bowiem bezpośrednich powodów zarówno politycznych jak też ekonomicznych takich ruchów na złotym.

Reklama
Reklama

Sytuacja techniczna na rynku złotego: EUR/PLN - zgodnie ze wcześniejszymi założeniami jesteśmy nadal jeszcze świadkami korekty ostatniej fali umocnienia złotego. Przełamanie wsparcia wskazywanego wczoraj: 3,9070 dało podstawy do pogłębienia odreagowania po ostatnich wzrostach i testu kolejnego wsparcia, tym razem w rejonie 3,8700. Na chwilę obecną z uwagi na dużą zmienność nie można wykluczyć pogłębienia tego dołka. W miarę upływu czasu powinniśmy jednak powracać do słabszego złotego. Wskazania techniczne sugerują w dalszym ciągu, że zakończenie deprecjacji złotego względem euro nastąpić może dopiero po wzrostach w rejon 3,9550 - 3,9620. W przypadku pary USD/PLN sytuacja wygląda niemal analogicznie. Po znacznym przetasowaniu cen i powrocie kursu w rejon kluczowego wsparcia 3,0000 złotych za dolara spotęgowanym nieznacznym osłabieniem waluty amerykańskiej na świecie, w kolejnych godzinach złoty powinien zacząć znowu tracić. Najbliższy opór to 3,0450. Jego pokonanie otworzy drogę do 3,0700. Docelowy zasięg wzrostów nadal wyrysować można nawet na 3,1100 - 3,1200.

Jarosław Klepacki

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama