Deprecjacja dolara i nocny szczyt na poziomie 1,2880 jak zwykle w takich wypadkach wygenerowany został w reakcji na wczorajsze dane makro zza oceanu. Departament Handlu poinformował, że liczba rozpoczętych budów nowych domów spadła w kwietniu trzeci miesiąc z rzędu, o 7,4 proc. do 1,85 mln. Jest najniższa od listopada 2004 roku. Ekonomiści prognozowali 1,97 mln. Po raz ostatni trzy miesiące spadku liczby rozpoczętych budów zanotowano w USA zimą z 2003 na 2004 rok. Niepokojący dla dalszych podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych okazał się również odczyt inflacji. Ceny produkcji sprzedanej wzrosły w USA w kwietniu o 0,9 proc., poinformował Departament Pracy. Ekonomiści prognozowali 0,8 proc. wzrost. Ceny energii wzrosły o 4 proc., z czego ceny benzyny aż 12,3 proc. W ujęciu bazowym ceny produkcji sprzedanej wzrosły już drugi miesiąc z rzędu o 0,1 proc. Ekonomiści prognozowali 0,2 proc. wzrost w ujęciu bazowym. W kontekście zmian wartości zielonego kosztem euro bardzo korzystny okazał się jedynie komunikat o indeksie ZEW. Wskaźnik nastrojów niemieckich inwestorów spadł w maju najmocniej od roku, do 50 pkt., poinformował ZEW Center for European Economic Research. W kwietniu wartość wskaźnika wynosiła 62,7 pkt. Ekonomiści spodziewali się spadku, ale tylko do 60 pkt. W styczniu wartość wskaźnika ZEW wynosiła 71 pkt. i była najwyższa od dwóch lat. W efekcie tych zmian o godzinie 9:30 za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2870 dolara.
Środa na rynku eurodolara w kontekście danych makroekonomicznych to oczekiwanie inwestorów przede wszystkim na inflację bazową ze Stanów Zjednoczonych oraz tygodniową zmianę zapasów paliw. Pierwsza informacja będzie ważna ze względu na wczorajszą projekcję inflacji w cenach producentów, która nie napawała zbytnim optymizmem zwolenników mocnego dolara. Zmiana zapasów paliw będzie z kolei istotna z uwagi na ciekawą sytuację na rynku ropy naftowej, gdzie zarysowująca się korekta może być początkiem większych zmian cen. Pamiętać również trzeba o zaplanowanym na dzisiejsze godziny nocne wystąpieniu szefa Fed Bena Brenanke.
Sytuacja techniczna eurodolara: wczorajsze dane pomogły bykom powrócić powyżej kluczowego poziomu 1,2850. W takiej sytuacji trwały powrót do silniejszego dolara znowu najprawdopodobniej trzeba trochę odłożyć w czasie. Patrząc na rynek pod kątem wskazań analizy intra day nie można wykluczyć skutecznego ataku na psychologiczny rejon figury 1,2900 i utworzenie szczytu na 1,2910 - 1,2920. Niedźwiedzie nie są jednak już tak słabe jak to miało miejsce jeszcze w zeszłym tygodniu, dlaczego też poziomy powyżej 1,2900 wykorzystane powinny być do otwierania krótkich pozycji i próby umocnienia dolara. Najbliższe miejsca charakterystyczne od dołu to: 1,2850 - wsparcie intra day i 1,2775 - wskazywany wcześniej obszar kluczowego wsparcia odczytywany jako sygnalna techniczna dalszych zmian.
RYNEK KRAJOWY
Ostatnie godziny na krajowym rynku walutowym pokazały znaczny wzrost zainteresowania naszą walutą. O godzinie 09:30 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,8680 złotego, a za jednego dolara 3,0000. Rynek, a właściwie tworzący go inwestorzy są ewidentnie w dezorientacji, czego dowodem jest ogromna zmienność na rynku złotego. Znaczne przetasowania cen, szczególnie pod koniec i po zamknięciu polskiej sesji dowodzą, że polskim złotym "bawią" się najprawdopodobniej spekulanci. Brak jest bowiem bezpośrednich powodów zarówno politycznych jak też ekonomicznych takich ruchów na złotym.