w poniedziałek ustanowiły szczyt rentowności na poziomie 5,192%. Od tego
czasu trwa osuwanie, które przyspieszyło na ostatnich dwóch sesjach.
Pierwsza reakcja rynków wschodzących na pewno będzie pozytywna i trzeba ten
czynnik zapisać na korzyść bykom. Przy wyrównanych siłach przechyliłoby to
szalę w kierunku odreagowania na początku tygodnia. Ale ostrożnie z
dotychczasową interpretacją, bo na rynku pojawia się coraz więcej bardzo
nieprzyjemnych głosów już nie tylko na temat inflacji, ale i na temat całej
gospodarki, co właśnie rynek obligacji może odzwierciedlać. Faktycznie jeśli
gospodarka za mocno zwolni, to nawet rosnąca inflacja nie będzie dla Fed
straszna. Stóp i tak wtedy nie podniesie. Który wariant byłby najlepszy dla
rynku akcji ? Żaden. Rynek akcji zawsze woli zrównoważony rozwój gospodarki
i stabilną inflację.
Jeśli chodzi o dzisiejszą sesję na GPW, to jesteśmy między młotem a
kowadłem. Ten sam czynnik służy bykom, co niedźwiedziom. Mowa o ostatniej
wyprzedaży, która stworzyła paskudne nastroje i wstręt do akcji, powodujący
silne przeceny po każdej ostatniej złej informacji. Z drugiej jednak strony,
rynek po tej serii spadków w krótkim terminie jest już tak wyprzedany, że
znowu zaraz zacznie się próba odreagowania. Ale czy poprzedzona kolejną
paniką ? Tego nawet nie próbuję prognozować i nie wynika to z niewiedzy, ale
właśnie z wiedzy o tym, że takich rzeczy na giełdzie sjaką ma to siłę pokazuje choćby Nikkei, który spadł 1,84% po raz pierwszy
od dwóch miesięcy spadając pod poziom 16 tys. Turcja sesję zaczyna
spokojnie, ale po paru minutach już 1,5% spadku. Wygląda więc na to, że
perspektywa odreagowania nie wystarczy bykom, gdy światowe indeksy dalej
tracą. Na początku sesji będziemy je naśladować, a dopiero później możemy
spróbować powalczyć o byczy honor. Dane makro tak naprawdę dopiero
interesują nas od środy. MP