Wczoraj jedyną "rozrywką" dla inwestorów były przemówienia szefa FED, Bena Bernanke, oraz Sekretarza Skarbu, Johna Snowa. Bernanke ostrzegł przez możliwością dalszych podwyżek stóp procentowych, ale nie wpłynęło to jakoś znacząco na zachowanie rynku, ponieważ od dłuższego czasu rynek spodziewa się, że obecny cykl wzrostu ceny pieniądza nie został jeszcze zakończony. Niejako "kropkę nad i" postawiły w tym względzie zeszłotygodniowe dane na temat inflacji CPI, która okazała się wyższa od prognoz. Szef FED zaznaczył jednak, że decyzje w sprawie zmiany ceny pieniądza na najbliższym posiedzeniu zależą jeszcze od najbliższych publikacji makroekonomicznych. Można więc powiedzieć, że tym samym zostawił sobie jeszcze pewne pole manewru, a z kolei inwestorzy mogą teraz nieco dynamiczniej reagować na publikacje danych mogących mieć wpływ na decyzje FED.
Dzisiejszy dzień jest pierwszym w tym tygodniu, w którym zostaną opublikowane dane makro ze Stanów Zjednoczonych. O 14.30 poznamy kwietniowe dane na temat zamówień na dobra trwałego użytku. Obecnie oczekuje się, że spadną one o 0,5%. Na 16.00 zaplanowano dane na temat sprzedaży domów na rynku pierwotnym w kwietniu. Tutaj z kolei szacuje się spadek o 6,5%. Oprócz tych publikacji dowiemy się już tradycyjnie, jak zmieniły się zapasy paliw na przestrzeni ostatniego tygodnia. Jeśli chodzi o publikacje spoza USA, to od rana o 10.00 podany zostanie indeks klimatu gospodarczego instytutu Ifo w Niemczech (dane za maj). Odczyt spodziewany jest na poziomie 105,3pkt. O tej samej godzinie poznamy również kwietniową sprzedaż detaliczną oraz stopę bezrobocia w Polsce. Oczekuje się odpowiednio 15,1% oraz 17,4%.
EUR/USD
Krótkoterminowa sytuacja z punktu widzenia analizy technicznej nie jest obecnie jednoznaczna. Można się tu było doszukiwać prób wybicia ze spadkowego, tygodniowego kanału. Problem jednak w tym, że rynek w zasadzie nie zareagował na jego górne ograniczenie. W ostatnich kilku godzinach obserwujemy nieznaczną presją do umacniania się dolara. Najbliższe wsparcia znajdują się obecnie przy cenie 1,27, czyli rejonie zeszłotygodniowych i poniedziałkowych minimów. Można obecnie założyć, że ich wyraźne przekroczenie miałoby szanse otworzyć drogę do wyznaczenia nieco głębszej korekty ostatniej fali wzrostowej. Jeśli chodzi o opory, to najbliższym jest 1,2885, natomiast wyjście wyżej otwierałoby drogę do ataku na zeszłotygodniowe maksima, czyli 1,2971.
USD/JPY