Jak się okazało, również publikowane w minionych dniach dane makroekonomiczne nie zdołały wyraźnej wpłynąć na rynek. Główną atrakcją tygodnia był oczywiście piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy. Najważniejszą jego składową jest zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych. Oczekiwano, że przybędzie ok. 170k nowych miejsce pracy, podczas gdy okazało się, że przybyło ich jedynie 75k. Te dane wyraźnie amerykańskiej walucie zaszkodziły i tydzień zakończyliśmy niezbyt przyjemnym akcentem dla jej posiadaczy. Co więcej, ta sytuacja zbliżyła nas również do średnioterminowych rozstrzygnięć, czyli możliwości zakończenia krótkoterminowej konsolidacji i wyznaczenia kolejnej fali deprecjacji dolara. Z pozostałych danych w zasadzie żadne nie zdołały jakoś wyraźniej poruszyć rynkiem walutowym.
Jeśli chodzi o nadchodzący tydzień, to tutaj sytuacja przedstawia się dosyć ciekawie. Z jednej strony mamy bowiem rynek skłonny do dalszej deprecjacji amerykańskiej waluty, do czego zakusy obserwowaliśmy już w końcówce piątkowych notowań, ale z drugiej strony poważniejszych impulsów do dalszych zmian cen nie dostarczą publikacje makroekonomiczne w nadchodzącym tygodniu. W kalendarzu nie mamy w zasadzie żadnej, istotnej publikacji. Z danych z rynku amerykańskiego w poniedziałek dowiemy się tylko ile wyniósł indeks ISM dla sektora usługowego za maj. Na środę przewidziano publikacje danych na temat kredytu konsumenckiego oraz tradycyjnie cotygodniowych danych na temat zmian zapasów paliw. W czwartek dowiemy się jak zmieniły się zapasy w hurtowniach oraz tradycyjnie poznamy dane na temat ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Jeśli chodzi o końcówkę tygodnia, to przewidziano tu publikacje bilansu handlu zagranicznego oraz zmian poziomu cen w imporcie oraz eksporcie. Jak więc widać, nie są to raczej publikacje, które mogłyby poważniej wstrząsnąć rynkiem, choć warto także pamiętać, że jeżeli rynek jest już technicznie dojrzały do wygenerowania silniejszego ruchu, to w zasadzie powód / impuls znajdzie się sam. Spójrzmy teraz na sytuację na poszczególnych parach z nieco dalszej perspektywy.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
W ostatnich tygodniach można nieco narzekać na brak konkretnego kierunku. O ile sytuacja w krótkim terminie może być już nieco męcząca, o tyle jeśli spojrzymy na układ średnioterminowy, wówczas robi się nieco ciekawiej. Otóż warto zauważyć, że cała, obecna konsolidacja przebywa w górnej części ostatniej fali wzrostowej. Biorąc pod uwagę relacje wielkości tej konsolidacji i długości oraz dynamiki poprzedzającej ją fali wzrostowej, można to interpretować jako coś w rodzaju chorągiewki / flagi, a więc aktualny układ cały czas sprzyja stronie popytowej i to posiadacze długich pozycji są obecnie preferowani. O zmianie tej sytuacji powinno nas poinformować wybicie kursu pod okolice 1,27.