Reklama

TMS: Komentarz poranny

Panika na złotym Rynek krajowy: Otwarcie wtorkowej sesji na rynku walutowym przynosi dalsze osłabienie naszej waluty. Za jedno euro płaci się już ponad 4,0250 zł, co jest najwyższym poziomem od listopada ubiegłego roku. Z kolei amerykański dolar jest kwotowany powyżej poziomu 3,20 zł.

Publikacja: 13.06.2006 10:09

Na wartości tracą także pozostałe rynki - węgierski forint przełamał kluczową barierę 270 za euro. To wynik coraz większych obaw inwestorów związanych z kształtem polityki prowadzonej przez amerykański bank centralny. Perspektywa dalszych podwyżek stóp procentowych przez i możliwego spowolnienia tamtejszej gospodarki w nadchodzących kwartałach, sprawiają, że strumień pieniędzy kierowany jest teraz na amerykańskie papiery skarbowe. To prowadzi do sytuacji, w której jesteśmy świadkami gremialnego odwrotu ze wszystkich rynków.

Oliwy do ognia dolewają spekulacje związane z osobą minister Zyty Gilowskiej. Wczoraj doradca ekonomiczny premiera w wywiadzie radiowym zasugerował, że byłaby ona dobrym kandydatem na prezesa NBP. Wprawdzie kadencja obecnego szefa banku centralnego kończy się dopiero w styczniu przyszłego roku, ale rynek uznał, że pani wicepremier jest coraz bardziej prawdopodobne i szykowana jest dla niej już inna rola.

Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" publikuje założenia makroekonomiczne do przyszłorocznego budżetu, którymi ma zająć się dzisiaj rząd, a które wydają się być zbyt optymistyczne. Założono wzrost gospodarczy na poziomie 4,6 proc. r/r przy średniorocznej inflacji na poziomie 1,9 proc. r/r. Popyt krajowy ma wynieść 5,0 proc., a inwestycje 10,1 proc., przy przyspieszeniu importu. Mimo, że przyszłoroczne dochody budżetu mają zwiększyć się o 9,1 proc., to deficyt budżetowy ma utrzymać się w okolicach 30 mld zł.

Naszym zdaniem możliwe jest osłabienie złotego w okolice 4,05 zł, a USD/PLN 3,23 zł. Tą paniczną wyprzedaż mogą powstrzymać dopiero dane o amerykańskiej inflacji CPI, które poznamy dopiero jutro.

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

Aprecjacja amerykańskiego dolara jest coraz wyraźniejsza, podobnie jak jej konsekwencje dla "reszty świata". Wczoraj doszło do naruszenia kolejnego istotnego technicznego poziomu 1,2588 na EUR/USD, co otworzyło drogę do dalszych zniżek. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,2568 dolara.

Mimo, że wczorajsza sesja nie obfitowała w dane makro to przyniosła kolejne "pro-inflacyjne" wystąpienia członków FED. Szefowa oddziału FED w Cleveland, Sandra Pianalto przyznała, że wskaźnik inflacji bazowej przekroczył "komfortowy poziom", a Richard Fisher z Dallas zgodził się z pro-inflacyjną retoryką swoich poprzedników. To wszystko sprawia, że im bliżej będzie publikacji, kluczowych danych o inflacji, tym bardziej inwestorzy będą nerwowi.

Mimo, że na dzisiaj zaplanowana została publikacja danych ZEW z Niemiec, to uwaga inwestorów skupi się głównie na informacjach ze Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj o godz. 14:30 opublikowana zostanie dynamika majowej sprzedaży detalicznej i inflacja w cenach producenta (PPI). W pierwszym przypadku oczekuje się odczytu na poziomie 0,1 proc. m/m i 0,5 proc. m/m bez samochodów, a w drugim 0,4 proc m/m i 0,2 proc. m/m w ujęciu bazowym (bez uwzględnienia zmian cen energii i żywności). Warto zaznaczyć, że w ubiegłym miesiącu wskaźnik PPI Core wynosił 0,1 proc. m/m. Mimo tego dla uczestników rynku i dla samego FED, istotniejsze będą jednak jutrzejsze dane o inflacji konsumenckiej CPI. Odnośnie kalendarza wydarzeń należy wspomnieć o zaplanowanym na godz. 17:00 kolejnym wystąpieniu szefa FED, Bena Bernanke.

Naszym zdaniem okolice 1,2595 na EUR/USD można wykorzystać do sprzedaży z celem do 1,2520 i zleceniem "stop-loss" do 1,2625.

Sporządził:

Marek Rogalski

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama