Na wartości tracą także pozostałe rynki - węgierski forint przełamał kluczową barierę 270 za euro. To wynik coraz większych obaw inwestorów związanych z kształtem polityki prowadzonej przez amerykański bank centralny. Perspektywa dalszych podwyżek stóp procentowych przez i możliwego spowolnienia tamtejszej gospodarki w nadchodzących kwartałach, sprawiają, że strumień pieniędzy kierowany jest teraz na amerykańskie papiery skarbowe. To prowadzi do sytuacji, w której jesteśmy świadkami gremialnego odwrotu ze wszystkich rynków.
Oliwy do ognia dolewają spekulacje związane z osobą minister Zyty Gilowskiej. Wczoraj doradca ekonomiczny premiera w wywiadzie radiowym zasugerował, że byłaby ona dobrym kandydatem na prezesa NBP. Wprawdzie kadencja obecnego szefa banku centralnego kończy się dopiero w styczniu przyszłego roku, ale rynek uznał, że pani wicepremier jest coraz bardziej prawdopodobne i szykowana jest dla niej już inna rola.
Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" publikuje założenia makroekonomiczne do przyszłorocznego budżetu, którymi ma zająć się dzisiaj rząd, a które wydają się być zbyt optymistyczne. Założono wzrost gospodarczy na poziomie 4,6 proc. r/r przy średniorocznej inflacji na poziomie 1,9 proc. r/r. Popyt krajowy ma wynieść 5,0 proc., a inwestycje 10,1 proc., przy przyspieszeniu importu. Mimo, że przyszłoroczne dochody budżetu mają zwiększyć się o 9,1 proc., to deficyt budżetowy ma utrzymać się w okolicach 30 mld zł.
Naszym zdaniem możliwe jest osłabienie złotego w okolice 4,05 zł, a USD/PLN 3,23 zł. Tą paniczną wyprzedaż mogą powstrzymać dopiero dane o amerykańskiej inflacji CPI, które poznamy dopiero jutro.
Rynek międzynarodowy: