Pierwsze informacje poznaliśmy wczoraj, a były to dane z rynku nieruchomości, czyli ilość zezwoleń na budowy domów (spadek o 2,1%, czyli bardziej niż oczekiwano) oraz ilość rozpoczętych inwestycji budowlanych (wzrost o 5% wobec prognoz 0,6-1%). Można więc powiedzieć, że odchylenia od prognoz mniej więcej wzajemnie się zneutralizowały i rynek niespecjalnie na te publikacje zareagował. Niestety dzisiejszy dzień również nie będzie pod względem publikacji ciekawy. Dostaniemy w zasadzie tylko cotygodniowe informacje na temat zmian zapasów paliw. Dane jednak zwykle nie mają większego wpływu na rynek walutowy.
EUR/USD
Spokojne wahania na rynku eurodolara pozwoliły bykom bez problemu wybronić wczoraj wieczorem kilkumiesięczną linię trendu wzrostowego, która zlokalizowana była na poziomie 1,2550. Stąd też widoczna przez noc krótkoterminowa presja deprecjacyjna amerykańskiej waluty. Obecnie można jednak zakładać, że rynek znajduje się w horyzoncie 1,2550 - 1,2670 i póki nie dojdzie do wybicia się poza ten zakres, należałoby się liczyć z tym, że będziemy cierpieli na brak większych atrakcji. Przełamanie wsparcia miałoby szansę zaowocować dalszym umocnieniem amerykańskiej waluty w stronę 1,2300/50, natomiast przebicie 1,2670 powinno poskutkować próbą wejścia w zakres niedawnej konsolidacji z drugiej części maja, czyli zakresu 1,27 - 1,2970.
USD/JPY
Krótkoterminowe kłopoty z utrzymaniem zwyżki widoczne są na dolarjenie. W ostatnich godzinach niedźwiedzie próbowały zaatakować najbliższe wsparcie przy cenie 114,50 - 114,60. Jak na razie zakres ten jeszcze się broni. Jeśli udałoby się odbić z tych okolic, to można by się spodziewać ponownych prób dojścia w rejony 115,50 - 115,80, czyli okolic ostatnich maksimów z poniedziałku. Jeśli jednak poziom 114,50 zostałby przełamany (jako filtr można przyjąć 114,40), wówczas trzeba się liczyć z tym, że będziemy świadkami osłabienia dolara nawet w kierunku 113,35.