Dzisiaj rano złoty jest już wyraźnie mocniejszy. O godz. 9:45 za jedno euro płacono 4,0590 zł, a za dolara 3,2070 zł.
Od kilku dni pisaliśmy, że negatywne informacje mogą być już w cenach i tylko wyraźne impulsy mogłyby uruchomić kolejną, wyraźną lawinę wyprzedaży naszej waluty. Mogłyby to być kolejne sygnały z amerykańskiego FED sugerujące dalsze wyraźne podwyżki stóp procentowych, kontynuacja zniżek na rynku surowców i tym samym dalszy odwrót inwestorów od rynków wschodzących. Tyle, że na nic takiego się na razie nie zanosi, a obserwowane ożywienie na światowych parkietach, potwierdza tylko tezę, że zbliża się letnia hossa, chociaż "większe odreagowanie" byłoby lepszym określeniem.
Wczoraj było jednak dosyć nerwowo, a o skali negatywnych emocji inwestorów operujących w naszym regionie świadczy fakt, iż do gry włączył się Słowacki Bank Centralny interwencyjnie skupując koronę, po tym jak jej kurs w relacji do euro osłabił się poniżej poziomu 38,445. Jest to parytet, który został wyznaczony na jesieni ubiegłego roku, kiedy to Słowacja zdecydowała się wejść do systemu ERM-II. Do interwencji doszło też na Ukrainie, a zbliżenie się notowań forinta do poziomu 280 za euro, doprowadziło do wzrostu spekulacji, że na interwencję zdecydują się także Węgrzy.
Fundamenty naszego regionu nadal nie są jednak najlepsze. Niechęć lidera zwycięskiej partii SMER do tworzenia rządu z ugrupowaniami centroprawicowymi, wzbudziła jeszcze większe obawy, że Słowacja może skręcić "w lewo" i zaprzepaścić dotychczasowy dorobek reform. Z kolei na Węgrzech nie ustają słowa krytyki wobec rządowego programu obniżki deficytu budżetowego w najbliższych latach. Po zeszłotygodniowej obniżce ratingu przez agencję Standard&Poors, dzisiaj negatywną opinię wystawił także Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jednak mówi się o tym, że za kilka dni można spodziewać się "poprawek", co może po części uspokoić nastroje. Pozytywne informacje napłynęły natomiast z Czech, gdzie tamtejsza prawica zapowiedziała, że będzie dotrzyma terminu wypełnienia kryteriów z Maastricht do końca 2008 r.. Do utworzenia rządu potrzebne będzie jednak poparcie lewicy, która jest wciąż sceptyczna.
Warto zwrócić uwagę na zachowanie się notowań 5-letnich obligacji, których rentowności przetestowały wczoraj kluczowy w średnim terminie poziom 5,60 proc. To stwarza szanse na korekcyjne odreagowanie, co zresztą widoczne jest już dzisiaj rano. Stało się tak mimo, że wczorajszy przetarg 5-latek na rynku pierwotnym nie był zbyt imponujący. Oferta w wysokości 2 mld spotkała się z popytem w wysokości 3,530 mld zł, a średnia rentowność ukształtowała się na poziomie 5,525 proc.