Wczorajsze informacje makroekonomiczne mimo, że znacząco różniły się od oczekiwań rynku nie zmieniły sentymentu. Opublikowany pod koniec polskiej sesji indeks Instytutu Zarządzania Podażą (ISM) ze Stanów Zjednoczonych spadł nieoczekiwanie w czerwcu do 53,8 pkt, wobec 54,4 pkt miesiąc wcześniej. Analitycy oczekiwali wzrostu wartości indeksu do 55,0 pkt. W reakcji na tą informację doszło do nieznacznej poprawy ostatniego ekstremum odnotowanego na notowaniach euro do dolara i uformowania szczytu w rejonie 1,2822. Godziny sesji azjatyckiej z wręcz symbolicznymi zmianami potwierdziły, że część inwestorów już w poniedziałek wstrzymała się od handlu. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2811 dolara.
Niepokojąca z punktu widzenia inwestorów zainteresowanych dolarem jest w dalszym ciągu sytuacja na rynku surowców, gdzie z dnia na dzień drożeje ropa naftowa. Obecnie cena tego strategicznego surowca jest najwyższa od ponad ośmiu tygodni. Wczoraj o godz. 13:53 sierpniowy kontrakt na ropę Brent kosztował 73,85 USD, po wzroście o 0,46%.
Wtorek pod katem danych makroekonomicznych będzie bardzo ubogi. Brak głównego gracza jakim są Stany Zjednoczone spowodował, że na dzisiaj zapowiedziany jest jedynie odczyt wartości cen przemysłu (PPI) za czerwiec z Eurolandu. Prognozy sugerują lekka poprawę tego wskaźnika.
Sytuacja techniczna eurodolara: znajdujemy się obecnie najprawdopodobniej w końcowej fazie widocznej od 29 czerwca silnej fali wzrostowej. Byki już wczoraj miały problemy z przejściem przez opór w rejonie 1,2820 - 1,2830. Dzisiejsza sesja i brak inwestorów zza oceanu pokazać może pierwszą wyraźniejszą realizację zysków długich pozycji otwieranych w zeszłym tygodniu. Utrzymanie się notowań przez najbliższe 2-3 godziny poniżej 1,2830 potwierdzi taki scenariusz. Zasięg spadków wyrysować obecnie można na rejon 1,2730 - 1,2710. Sama dynamika zmian, że względu na płytszy niż zwykle rynek może być znacznie mniejsza niż zwykle.
RYNEK KRAJOWY