Poza naszymi krajowymi czynnikami, wczoraj naszej walucie pomógł węgierski forint, który umocnił się na wieść o rozpoczęciu wdrażania przez rząd premiera Guyrcsanego programu zmierzającego do redukcji "rozdmuchanego" deficytu budżetowego. Mimo, że jego założenia były dosyć krytykowane z racji wyraźnego wzrostu obciążeń fiskalnych, to jednak w sytuacji, w jakiej znajdują się obecnie Węgry, każdy program zostałby dobrze przyjęty w krótkim terminie. Dodatkowo Ferenc Guyrcsany dodał, że wierzy w siłę węgierskiej waluty. W efekcie dzisiaj rano kurs EUR/HUF wynosił 276,50 wobec 280,5-281,0 notowanych jeszcze w poniedziałek. Wspomniana wcześniej krytyka programu przez zagranicznych ekonomistów stawia jednak pod znakiem zapytania szanse na wyraźniejsze umocnienie forinta w średnim terminie.
Z kolei u nas Jarosław Kaczyński zaprezentował się z bardziej "prorynkowej" strony. Jego wizyta na Giełdzie Papierów Wartościowych, wspólnie z kandydatem na ministra Stanisławem Kluzą i słowa, iż jednym z głównych priorytetów nowego rządu będzie reforma finansów publicznych, niewątpliwie zabrzmiały dosyć dobrze. Jarosław Kaczyński zaznaczył także, iż spodziewa się dosyć szybkiego przyjęcia kompleksowej ustawy przygotowywanej jeszcze przez Zytę Gilowską. Kolejny raz powtórzono także, iż kotwica budżetowa na poziomie 30 mld zł pozostanie nienaruszalna. Wprawdzie część inwestorów będzie czekać na piątkowe expose, chociaż wydaje się, aby wniosło ono wiele nowego. Ważniejsze od deklaracji będą pierwsze działania nowego rządu i od tego inwestorzy uzależniać będą swoje decyzje. Zdaniem członka RPP, Dariusza Filara, kandydatura Stanisława Kluzy oceniana jest dosyć dobrze, ale kluczem będą prace nad przyszłorocznym budżetem. Przestrzegł on przed zwiększaniem wydatków i przyznał, że to, co proponowała Zyta Gilowska było programem minimum. Pytanie jednak, czy w związku ze zmianami w rządzie obecni współkoalicjanci (zwłaszcza Samoobrona) nie będą chcieli "ugrać" coś dla siebie. Dzisiejsza "Gazeta Polska" powołując się na Jarosława Kaczyńskiego nie wykluczyła, że może w przypadku braku osiągnięcia porozumienia z partią Andrzeja Leppera, możliwe byłyby wcześniejsze wybory parlamentarne.
Naszym zdaniem dzisiejsze poziomy warto będzie wykorzystać do zakupów walut za złotówki. Umocnienie forinta może okazać się krótkotrwałe, a dosyć niepokojąco zachowuje się słowacka korona. Nie wykluczamy także umocnienia się amerykańskiego dolara na rynkach światowych, co dałoby pretekst do osłabienia się emerging markets. Podsumowując, dobrymi poziomami do kupna euro są okolice 4,0250 zł, a dolarów 3,1500 zł.
Rynek międzynarodowy:
Wczorajsza sesja przyniosła osłabienie się amerykańskiego dolara wobec euro, chociaż nie było ono znaczące. Kurs EUR/USD wzrósł z okolic 1,2706 do 1,2780 dzisiaj rano. O godz. 9:52 za jedno euro płacono 1.2760 dolara. Ostatni ruch należy traktować jedynie w ramach korekty.