Dopiero wybicie EUR/USD ponad 1,2735 dolara, a więc wybicie górą z kilkudniowego kanału spadkowego na wykresie godzinowym eurodolara, zmieni układ sił.
Umocnienie wspólnej waluty wobec dolara, w połączeniu z lepszymi od prognoz danymi o majowym deficycie na rachunku obrotów bieżących (209 mln EUR wobec oczekwianych 431 mln EUR deficytu), przekłada się na umocnienie złotego zarówno wobec euro i dolara. Obecnie kurs EUR/PLN testuje poziom 4,0353 zł, natomiast kurs USD/PLN 3,1751 zł, wobec odpowiednio 4,0433 zł i 3,1852 zł tuż przed publikacją danych o deficycie przez Narodowy Bank Polski.
Dużo ciekawiej niż na rynku walutowym, jest dziś na warszawskiej giełdzie. Indeks dużych spółek WIG20 spada obecnie o 3,9 proc., ciągnięty w dół przez spółki surowcowe (m.in. KGHM traci ponad 7 proc.) i banki (np. BZWBK spada o ponad 5 proc.), czyli spółki które w ostatnim czasie pchały rynek do góry. Motorem spadków, podobnie jak na całym świecie, jest pogorszenie sytuacji geopolitycznej. Z punktu widzenia analizy technicznej, dzisiejsze silne spadki mogą zapowiadać silniejszą korektę. Jednak póki co, nie są one tożsame z silnym sygnałem sprzedaży. Na chwilę obecną więc, spadki, przynajmniej teoretycznie, jeszcze powinny stanowić okazję do zakupów. Niemniej jednak należy trzymać rękę na pulsie, bowiem jeżeli spadki te są początkiem fali c, rozpoczętego w maju korekcyjnego zygzaka abc, to ich konsekwencją będzie spadek WIG20 w okolice 2100 pkt.
Marcin R. Kiepas