O godzinie 15:30 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2520 dolara. Obserwując inne rynki, w tym również, a może przede wszystkim rynki towarowe i dominującą na nich przez cały dzień bardzo nerwową atmosferę dojść można do wniosku, że poranna aprecjacja zielonego jest skutkiem reakcji inwestorów na zaogniający się konflikt zbrojny Izraelsko - Libański. Fakt taki zdaje się w pewien sposób potwierdzać brak jakichkolwiek korekt technicznych i reakcji rynku na publikowane w dniu dzisiejszym ważne informacje statystyczno - ekonomiczne o stanie amerykańskiej gospodarki i Eurostrefy. I tak na przykład produkcja przemysłowa w strefie euro w maju w porównaniu z kwietniem wzrosła o 1,6 proc. Był to wynik lepszy od i tak dość optymistycznych prognoz zakładających wzrost 1,3%. Miesiąc wcześniej spadła o 0,7 proc. W porównaniu z majem 2005 roku produkcja w strefie euro wzrosła o 4,9 proc., podczas gdy w kwietniu w porównaniu z kwietniem 2005 roku wzrosła o 1,7 proc. Z kolei inflacja w strefie euro w czerwcu wyniosła 2,5 proc. i nie zmieniła się w porównaniu z majem, w ujęciu rok do roku. Oba te odczyty nawet na chwile nie zmieniły sytuacji wspólnej waluty, która systematycznie straci od początku dzisiejszej sesji. Co więcej spadków na rynku eurodolara nie powstrzymały także gorsze od prognoz informacje na temat wartości indeksu NY Empire State, który spadł znacznie poniżej prognoz osiągając wartość 15,6 pkt.
W związku z powyższym widać jest więc, że rynek jest mocno rozchwiany, a sygnałami do zakupów lub sprzedaży walut są nastroje wokół złej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Inwestorzy potraktowali dolara jako "wyjście ewakuacyjne", czyli dobrą lokatę na niepewne czasy. Można powiedzieć, że najprawdopodobniej ze względu na wysokie stopy w USA i możliwość ich dalszych podwyżek zielony przynajmniej na jakiś czas stał się synonimem złota. Jest to sytuacja dość nietypowa i nie jest wykluczone, że kolejne zmiany mogą szybko przebudować obecny obraz waluty amerykańskiej.
Sytuacja techniczna eurodolara: poniedziałkowe dynamiczne spadki sprowadziły kurs do silnego długookresowego obszaru wsparć rozpoczynających się od naruszonego dzisiaj poziomu 1,2530. Jak na razie obraz i układ wskaźników technicznych, choć te mają ograniczone zastosowanie przy takich "nieracjonalnych" zachowaniach rynku nie sprzyjają zajmowaniu długich pozycji. Niedźwiedzie dysponują jeszcze dużym potencjałem i nie jest wykluczone, że spróbują sforsować figurę 1,2500 już podczas najbliższych godzin. O cieniu nadziei na przynajmniej częściowe odreagowanie spadków można byłoby mówić po utrzymaniu się notowań powyżej kluczowej dla dalszych zmian figury 1,2500.
RYNEK KRAJOWY
Poniedziałek na rynku złotego nie przyniósł jakichś decydujących zmian. Można powiedzieć, że polski rynek walutowy rykoszetem odczuł dzisiaj to, co dziej się na świecie. Konflikt Izraelsko - Libański, a właściwie jego zaostrzenie spowodował umocnienie się dolara, a to z kolei wywołało automatycznie wzrosty na parze USD/PLN. Ograniczona ilość chętnych do sprzedaży lub kupna polskiej waluty widoczna zwłaszcza poprzez pryzmat zmian na EUR/PLN spowodowała pozostanie notowań tej pary w dotychczasowym kanale. O godzinie 15:30 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 4,0375 złotego, a za jednego dolara 3,2200. Po dotychczasowych zmianach cen widać jest w dalszym ciągu, że brak jest wyraźniejszych sygnałów, które mogłyby zmienić aktualny stan rzeczy i podejście inwestorów do złotego. Nie można wykluczyć, że stymulatorem zmian będzie ponownie impuls polityczny rodem z Wiejskiej. Wiele wskazuje na to, że inwestorzy wstrzymując się przed kolejnymi transakcjami czekają na program nowego rządu i pierwsze oficjalne przemówienie nowego premiera. Wystąpienie planowane jest na środę i najprawdopodobniej dopiero wtedy dowiemy się, co kryło się pod stwierdzaniem, że "złotówka będzie chroniona".Sytuacja techniczna: od kilku sesji - początku tygodnia niewiele się dzieje. Większa dynamika zmian widoczna na parze USD/PLN wynika głównie z tego, co dzieje się na rynku eurodolara. Dzisiejsza aprecjacja zielonego na świecie spowodowała przełamanie oporu we wskazywanym wcześniej rejonie: 3,1900 - 3,1950. Stwarza to pewne niebezpieczeństwo trwalszego powrotu kursu powyżej psychologicznego poziomu 3,2000. O tym, czy jest to możliwe zobaczymy obserwując jutrzejsze otwarcie. Sam rynek złotówki jest nadal płytki, co widać jest poprzez zmiany na EUR/PLN. Układ wskaźników technicznych wskazuje, że najbliższe godziny podobnie jak w zeszłym tygodniu przynieść mogą powrót do mocniejszego złotego. Aktualne z związku z tym pozostają cały czas wsparcia umiejscowione na: 4,0250 - 4,0300.