Inflacja PPI okazała się nieco wyższa od prognoz (0,5% vs. 0,3%), choć bazowa była zgodna z szacunkami (0,2% vs. 0,2%), jednakże tuż po publikacji w zasadzie rynek nie zareagował. Wyższe od spodziewanych okazały się także dane na temat przepływów kapitałów do USA. Spodziewano się, że będzie to 45mld USD, a faktycznie było to 69,6mld USD.
Pod względem publikacji makroekonomicznych ciekawie zapowiada się dzisiejszy dzień. Jeśli chodzi o dane z USA, to zapoznamy się m.in. z danymi z rynku nieruchomości, czyli zezwoleniami na budowy domów w czerwcu (prog. -1,3%) i rozpoczętymi inwestycjami budowlanymi (prog. -2,5%). Poznamy dziś także dane dotyczące inflacji CPI za czerwiec (prog. 0,2%). Dla rynków finansowych kluczowym wydarzeniem będzie dziś jednak wystąpienie szefa FED, Bena Bernanke. Inwestorzy będą starali się z jego treści odczytać, w jaki sposób FED ma zamiar dalej kształtować politykę monetarną. Jeśli padną stwierdzenia, że inflacja nadal pozostaje problemem i FED zrobi wszystko, aby zapobiec jej dalszemu zwiększaniu (czytaj podniesie stopy procentowe), wówczas należałoby się spodziewać dalszego wzrostu wartości dolara. Należy bowiem pamiętać, że krótkoterminowo mamy do czynienia z ewidentnie prodolarowymi nastrojami, a więc w zasadzie każda informacja, sprzyjająca amerykańskiej walucie będzie działała z podwójną siłą. Przemówienie szefa FED będzie miało miejsce o godzinie 16.00, zatem należy się liczyć z możliwością pojawienia nieco większych ruchów cenowych. Oprócz tego poznamy dziś jeszcze tygodniowe dane na temat zmian zapasów paliw, ale jak zwykle nie będą one miały raczej większego znaczenia dla rynku walutowego. Jeśli chodzi o dane spoza USA, to zapoznamy się dziś również z informacjami z rynku krajowego, a dokładniej ze wskaźnikami cen produkcji sprzedanej przemysłu i budowlano-montażowej w czerwcu (prog. 2,4%), a także z dynamiką produkcji przemysłowej i budowlano montażowej (10,1%). Co do wpływu tych informacji na rynek złotego, to może być on ograniczony (chyba, że dane będą mocno odbiegłyby od prognoz), bowiem inwestorzy bardziej skupiali się dziś będą na tym, co powie Ben Bernanke, a tym samym zachowanie dolara ma sporą szansę ustawić dalsze losy złotego. Od rana poznamy również protokół z ostatniego posiedzenia Banku Anglii (analogiczny protokół może narobić sporo zamieszania jutro, bowiem dotyczył będzie ostatniego posiedzenia FOMC - w zasadzie ta publikacja, jak również dzisiejsze wystąpienie Bena Bernanke są najważniejszymi wydarzeniami tego tygodnia). O godzinie 11.00 dowiemy się jeszcze, jaki był bilans w handlu zagranicznym w Eurolandzie w maju. Szacuje się, że deficyt wyniósł 1,1mld USD. Można się spodziewać, że przed popołudniowym wystąpieniem szefa FED rynek będzie w miarę spokojny i inwestorzy nie będą raczej starali się do tego czasu wychodzić przed szereg.
EUR/USD
Wczorajsze umocnienie dolara było w przypadku tej pary techniczną konsekwencją sytuacji, z jaką mamy do czynienia już od dłuższego czasu, czyli dalszym umacnianiem się dolara. Przełamanie poziomu 1,2620 na początku tygodnia (61,8% zniesienie poprzedniej fali wzrostowej) otworzyło tu drogę do poziomu, skąd korygowana fala wzrostowa została zapoczątkowana, czyli do okolic dołków z drugiej połowy czerwca w rejonie 1,2480. Wczoraj te poziomy zostały osiągnięte i obecnie rynek oscyluje niedaleko nich. Można zakładać, że nieco bardziej wyraźne ich przełamanie prowadziłoby do wyznaczenia kolejnej fali aprecjacji amerykańskiej waluty, jednakże, jeśli już, to na tego typu ruchy przyjdzie czas prawdopodobnie dopiero w godzinach popołudniowych, ze względu na wyżej wymienione czynniki o charakterze fundamentalnym. Obecnie wsparciem jest więc 1,2480, a oporu doszukiwałbym się w strefie 1,2510 - 1,2560.USD/JPY
Dolar nieźle radzi sobie również względem japońskiej waluty. Już w poniedziałek udało się tu kupującym amerykańską walutę wyprowadzić ceny powyżej czerwcowych maksimów, czyli okolic 116,60, które obecnie pełnią rolę wsparcia. Mieliśmy wczoraj do czynienia nawet z niewielkim ruchem powrotnym w kierunku 116,60, ale wsparcie spełniło swoje popytowe zadanie, a tym samym przełamanie oporu uległo tu potwierdzeniu. Obecnie spadek pod poziom 116,60 powinien doprowadzić do osłabienia dolara w kierunku kolejnego poziomu o charakterze popytowym, czyli 115,75. Można zakładać, że póki 116,60 się trzyma, rynek w krótkim terminie nadal ma spore szanse na kontynuację tendencji wzrostowej, a więc preferowani są aktualnie posiadacze amerykańskiej waluty.