Wszystko za sprawą wystąpienia szefa Rezerwy Federalnej Bena Bernanke. Szef Fed występując przed senacką Komisją ds. Finansów zasugerował, że dwuletnia seria podwyżek stóp procentowych może zostać zatrzymana. Rynek szczególnie po ostatnich danych makroekonomicznych spodziewał się dalszych podwyżek, tymczasem ze słów szefa Rezerwy Federalnej wynika, że raczej można oczekiwać złagodzenia polityki monetarnej. Prezes Fed powiedział, że według niego inflacja bazowa będzie spadać w nadchodzących kwartałach. Zastrzegł, że istnieją pewne ryzyka inflacyjne, jednak sama inflacja będzie w 2007 utrzymywać się w przedziale 2,0-2,25 proc. Rozpoczynająca się tuż po rozpoczęciu wystąpienia wyprzedaż dolara wygenerowała szczyt na poziomie 1,2618. Znaczenie "werbalnej interwencji" szefa Rezerwy Federalnej było na tyle kluczowe, że rynek pozostawił praktycznie bez echa opublikowane wcześniej dane makroekonomiczne. Najważniejsza z całej serii informacji inflacja za czerwic ze Stanów Zjednoczonych była dość niejednoznaczna. Ceny konsumpcyjne (CPI) w USA w czerwcu wzrosły o 0,2 proc. w ujęciu miesiąc do miesiąca, po wzroście poprzednio o 0,4 proc. Inflacja bazowa natomiast, czyli wskaźnik, który nie uwzględnia cen paliw i żywności, wzrosła o 0,3 proc. w czerwcu (miesiąc wcześniej również wzrosła o 0,3 proc.). Rok do roku ceny konsumpcyjne wzrosły w czerwcu o 4,3 proc., a inflacja bazowa wzrosła o 2,6 proc. Analitycy spodziewali się, że wskaźnik CPI wzrośnie w czerwcu w ujęciu miesięcznym o 0,2 proc
Czwartek po wczorajszym przebudowaniu obrazu rynku raczej nie da odpocząć inwestorom. W centrum uwagi będą również i dzisiaj bardzo ważne informacje o charakterze statystyczno-ekonomicznym. Najważniejsze w nich: ilość nowozarejestrowanych bezrobotnych, indeks wskaźników wyprzedzających, indeks Fed z Filadelfii oraz protokół z ostatniego posiedzenia FOMC. Nie należy również zapominać o kolejnym przemówieniu szefa Fed Bena Bernanke, choć wydaje się, że tym razem będzie ono miało mniejszy wpływ na rynki kapitałowe.
Sytuacja techniczna eurodolara: obrona kluczowych, długoterminowych poziomów wsparć, przy wydatnej pomocy szefa Fed Bena Bernanke przyniosła silne wybicie i ekstremum na poziomie 1,2618. Potencjał wzrostów był na tyle silny, że wskazywany wczoraj pierwszy opór 1,2560 tylko na moment powstrzymywał byki. Brak korekty podczas godzin handlu azjatyckiego i utrzymanie się kursu w rejonie szczytów-figury 1,2600 może zostać odczytany jako pierwsza przesłanka trwałej zmiany sentymentu. Aktualny układ wskaźników jeszcze tego nie przesadza, nie mniej jednak w horyzoncie intra day pokazuje, że niedźwiedziom ciężko będzie odzyskać utraconą wczoraj przewagę. Silny poziom wsparcia stanowi obecnie wczorajszy opór 1,2560. Utrzymanie się natomiast kursu w ciągu najbliższych 2-3 godzin w rejonie 1,2600 stanowić może sygnał startowy do kolejnej fali wzrostowej, tym razem z zasięgiem na 1,2650 - 1,2660.
RYNEK KRAJOWY
Ostatnie godziny wczorajszego handlu oraz początek czwartkowej sesji na rynku złotego zgodnie z prognozami przyniosły zasadnicze zmiany. Podłoże tych zmian tkwiło w sugerowanych wczoraj dwóch zasadniczych źródłach: makroekonomicznym i politycznym. Zgodnie z opublikowanym wczoraj komunikatem produkcja przemysłowa wzrosła w czerwcu o 2,8% w stosunku do maja br., i o 12,4% w porównaniu do czerwca 2005. Odczyt był znacznie lepszy od podanych wcześniej do opinii publicznej prognoz. Kwestia polityczne, której do tej pory mogły hamować umacnianie się złotego również zostały zniwelowane. Rząd po optymistycznym przemówieniu premiera uzyskał votum zaufania, a założeniach programowych pojawiły się wyraźne wskazówki, że polska waluta "będzie chroniona i stabilna"Dzisiaj najprawdopodobniej zobaczymy kontynuację zapoczątkowanych wczoraj zmian.