Stwierdzenie to nie tylko wywołało silne wzrosty głównych indeksów w USA, Europie i Azji, ale również zwiększyło atrakcyjność inwestycyjną rynków wschodzących, skąd jeszcze na przełomie maja i czerwca gremialnie odpływał kapitał zagraniczny, powodując przecenę akcji nie obserwowaną od kilku lat.
Wczoraj, po tym wyższym otwarciu, WIG20 przez całą sesję systematycznie wspinał się do góry, kreśląc na wykresie niemal płaską linię. Ostatecznie zakończył on dzień wzrostem o 3,76% (3045,11 pkt.).
Dzisiejsza sesja również do ciekawych nie należy. WIG20 co prawda traci 0,75 proc., testują teraz poziom 3022,24 pkt. Jednak zarówno obroty, jak i zmienność nie zachwycają. Z punktu widzenia analizy technicznej, tak senna spadkowa sesja, wskazuje na jej korekcyjny charakter.
Korekta też zagościła na rynku walutowym. Pomimo wzrostu kursu EUR/USD z poziomu 1,2640 rano do 1,2680 obecnie, co teoretycznie powinno złotemu pomagać, polska waluta, w odróżnieniu chociażby od forinta, traci dziś na wartości. O godzinie 14: kurs EUR/PLN testował poziom 3,9560 zł, natomiast kurs USD/PLN 3,1180 zł. W stosunku do poziomów z wczoraj oznacza to odpowiednio wzrost o 1,7 i 0,2 grosza. Wzrost ten to tylko korekta, po dwóch dniach silnych spadków. Dlatego też można oczekiwać, że w przyszłym tygodniu, polska ponownie może się wzmacniać. Chociaż prawdopodobnie tak silnego ruchu jak w środę i czwartek, rynek raczej nie doświadczy.
Marcin R. Kiepas