Widmo zatrzymania wzrostu ceny pieniądza w USA doprowadziło również do spadku rentowności na amerykańskim rynku długu, co tym samym znalazło swoje odbicie w ponownym zainteresowaniu się rynkami z grupy emerging markets, których waluty wyraźnie zyskiwały na wartości. Skorzystał na tym również złoty. Można aktualnie zakładać, że póki na rynku nie pojawią się jakieś sygnały świadczące o ponownym pojawianiu się napięć inflacyjnych, krótkoterminowe nastawienie powinny być dla dolara negatywne. Czwartkowe, ponowne wystąpienie Bena Bernanke, jak również publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC, w zasadzie niczego już nie zmieniły i stanowiły jedynie potwierdzenie tego, co słyszeliśmy w środę.
W nadchodzącym tygodniu również czeka nas kilka istotnych publikacji. W środę zapoznamy się z Beżową Księgą, czyli raportem FED o stanie amerykańskiej gospodarki. Można zakładać, że będą z niego płynęły negatywne wnioski (w nawiązaniu do środowej wypowiedzi szefa FED), a więc może to być kolejny impuls deprecjonujący dolara. Z ważniejszych danych warto również wspomnieć o piątkowych, wstępnych danych na temat amerykańskiego PKB w II kwartale. Te dane również będą interpretowane jako potencjalny wpływ na napięcia inflacyjne, a więc im gorsze dane, tym gorzej dla dolara (odsuwa się perspektywa kolejnych podwyżek stóp procentowych). Otwartym natomiast pozostaje pytanie, na ile rynek już zdyskontował ewentualną, negatywną wymowę tych danych. Jeśli chodzi o pozostałe publikacje, to we wtorek poznamy jeszcze publikację dotyczącą indeksu zaufania konsumentów, podawanego przez Conference Board oraz dane na temat sprzedaży domów na rynku wtórnym w maju. W środę poznamy decyzję naszej RPP. Oczekuje się, że stopy pozostaną bez zmian, czyli na poziomie 4%. Jeśli chodzi o czwartek, to tutaj tradycyjnie dostaniemy cotygodniowe dane na temat ilości wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, jak również poznamy drugą część danych z rynku nieruchomości (tym razem będzie to sprzedaż domów na rynku pierwotnym) oraz dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku. Jeśli chodzi o piątek, to oprócz wspomnianych już informacji o PKB, poznamy jeszcze ECI (indeks kosztów zatrudnienia) oraz deflator za II kwartał, a także lipcowe dane dotyczące indeksu nastroju Michigan Sentiment. Proponuję spojrzeć teraz na sytuację techniczną na poszczególnych parach w nieco szerszym ujęciu.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Ze średnioterminowego punktu widzenia miniony tydzień, choć przyniósł wiele dynamicznych ruchów, to jednak nie zmienił technicznej sytuacji tej pary. Nie udało się graczom trwale przełamać wsparcia przy cenie 1,25 i rynek z tych okolic ponownie wyraźnie się odbił. Przypomnę, że są to rejony dołka z końca czerwca, jak również 38,2% zniesienie poprzedniej, kilkumiesięcznej fali wzrostowej. Tym samym ze średnioterminowego punktu widzenia sytuacja nadal pozostaje dla posiadaczy długich pozycji korzystna. Korekta poprzedniego trendu do okolic 38,2% cały czas świadczy bowiem o utrzymującej się presji ze strony popytu. Pierwszym sygnałem zakończenia obecnej korekty byłoby wyjście cen powyżej ok. 1,28, czyli kilkutygodniowej linii spadkowej.