Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 26.07.2006 16:01

Mamy kolejną małą wyprzedaż przed samą końcówką. Także i w tym wypadku nie

dzieje się żadna tragedia, a poziom tej wyprzedaży jest wyższy od

poprzedniej. Cały czas mam wrażenie, że czeka nas jakiś szybki wyskok w

górę. Myślę, że będzie on jedynie chwilowy, ale wyraźny. Zwłaszcza gdy

weźmiemy pod uwagę nastroje. Na razie optymizm jest umiarkowany. Może

Reklama
Reklama

właśnie w czasie tego wystrzału byłby on większy.

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Nadal uważam, że ta zwyżka jest podejrzana

i na zdrowy impuls wzrostowy nie wygląda. Niemniej każdy nawet słaby

wzrost kończy się przewagą optymistów. Tych jeszcze wielu nie ma. Baza w

okolicy zera, a czasami i ujemna, sygnalizuje, że rynek jest ostrożny.

Przypomina to trochę ścianę strachu. Skoro są wątpliwości co do zwyżki to

Reklama
Reklama

ta trwa. Gdy w końcu większość w nią uwierzy, ta się skończy. Problem w

tym, że cały czas rynek jakby na siłę chce udowodnić, że można rosnąć na

niskich obrotach. Owszem można. Pytanie, czy taka sytuacja sprzyja

osiągnięciu sukcesu?

Sesję kończymy koszami kupna. Jak zwykle trzeba na to spoglądać z rezerwą.

Nie zmienia to faktu, że cały czas przebywamy nad poziomem luki hossy.

Reklama
Reklama

Skoro ta się broni, a praktycznie nie była nawet atakowana, to upieranie

się przy spadkach nie ma sensu. Nikt się przy nich nie upiera, ale nie

jest to też tożsame z akceptacją takich wzrostów. Dla mnie nie są one

wiarygodne. Oczywiście to tylko moje zdanie. Zapewne jest wielu, którym

udaje się w tej chwili zarabiać. Pozostaje pogratulować. Dla mnie jednak

Reklama
Reklama

ruch cen powinien mieć potwierdzenie w obrocie. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama