Publikacja przeszła przez rynek w zasadzie bez echa. Można się spodziewać, że nieco ciekawiej będzie dzisiaj. Zapoznamy się bowiem z Raportem Challengera o planowanych zwolnieniach za lipiec. O godzinie 14.30 zostaną opublikowane dane na temat przychodów i wydatków Amerykanów w czerwcu. Szacuje się wzrost odpowiednio o 0,6% i 0,4%. O 16.00 dowiemy się z kolei jak zmieniły się wydatki na konstrukcje budowlane w czerwcu (prog. 0,1%) oraz ile wyniósł lipcowy indeks ISM dla sektora produkcyjnego (prog. 53,5pkt). Jeśli chodzi o dane spoza USA, to lipcowe indeksy PMI dla sektora produkcyjnego opublikują od rana Francja, Niemcy, Wielka Brytania oraz Euroland. Poznamy także stopę bezrobocia za lipiec w Niemczech oraz Eurolandzie.
EUR/USD
Wczorajszy dzień przyniósł wahania tuż przy piątkowych maksimach, czyli w rejonie 1,2750 - 1,2780. Można więc powiedzieć, że na rynku praktycznie nic się nie działo. Sesje o tak małej zmienności należą w przypadku tej pary zdecydowanie do rzadkości. Warto jednak zauważyć, że ta konsolidacja odbywała się tuż przy maksimach ostatniej zwyżki, co nadal nie najlepiej świadczy o posiadaczach amerykańskiej waluty. Aktualnie wsparcia należałoby się w krótkim terminie doszukiwać przy cenie 1,2670 i można zakładać, że dopiero jego przełamanie mogłoby stronie podażowej więcej argumentów. Jak na razie cały czas popyt utrzymuje przewagę.
USD/JPY
Nieco słabiej amerykańska waluta zachowywała się względem jena japońskiego. Tutaj sprzedającym dolara udało się jeszcze trochę poprawić piątkowe minima. Obecnie za istotne wsparcie można uznać poziom 113,50, czyli lipcowy dołek. Jest to poziom ważny również ze średnioterminowego punktu widzenia. Drogę w tym kierunku otworzyło piątkowe przełamanie okolic 115,12, gdzie zlokalizowane było ostatnie 61,8% zniesienie. Jego przełamanie sugerowałoby właśnie możliwość skierowania się kursu w stronę poziomu, skąd korygowana fala wzrostowa została zapoczątkowana.