Inwestorzy dużą wagę przywiązywali do decyzji ECB w sprawie ceny pieniądza. Stopy zgodnie z oczekiwaniami zostały podniesione o 25pb, ale ważniejszy od samej decyzji wydawał się komunikat, towarzyszący decyzji. J.C.Trichet stwierdził, że cały czas istnieje zagrożenie pojawieniem się bardziej wyraźnej presji inflacyjnej i stąd aktualne działania ECB. Dał w ten sposób również do zrozumienia, że nie należy wykluczać kolejnej podwyżki stóp w najbliższym czasie. Taki jastrzębi komunikat od razu pomógł europejskiej walucie, co oczywiście zdecydowanie zaszkodziło walucie amerykańskiej na większości par. Jeszcze ciekawszym, również czwartkowym wydarzeniem była decyzja BoE, który według wcześniejszych szacunków miał pozostawić stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Jak się jednak okazało, udało się tu rynek dosyć mocno zaskoczyć, bowiem stopy procentowe w Wielkiej Brytanii zostały podniesione o 25pb i obecnie wynoszą 4,75% (w Eurolandzie 3%). Taki układ dał z kolei wyraźny impuls aprecjonujący funta, co było tym samym kolejnym czynnikiem przeceniającym dolara. Problemem dla amerykańskiej waluty w ostatnich dniach były także dane makroekonomiczne z amerykańskiego rynku pracy. Pierwsze ostrzeżenia pojawiły się już w środę, podczas publikacji zdecydowanie niższego od prognoz raportu ADP. W czwartek ostrzeżenie pojawiło się także przy cotygodniowych danych dotyczących nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, gdzie spodziewano się 308k, a faktycznie było ich 315k. Jak wiadomo, tydzień zakończyliśmy jednym z najważniejszych raportów, jeśli chodzi o rynek amerykański, czyli comiesięcznym raportem z rynku pracy. Kluczowymi składowymi tych danych są cotygodniowa zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, jak również stopa bezrobocia. Wcześniejsze sygnały w postaci ADP, czy Initial Claims się potwierdziły i również piątkowe dane rozczarowały rynek. Oczekiwano, że przybędzie 145k nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym, a faktycznie było to jedynie 113k. Również lipcowa stopa bezrobocia okazała się nieco wyższa od spodziewanej i wyniosła 4,8% wobec prognoz na poziomie 4,6%. Te kłopoty na rynku pracy powodowały będą zmniejszenie presji na wzrost płac, a więc również i inflacji, co z kolei będzie argumentem branym pod uwagę przez FED w kwestii kolejnych zmian stóp procentowych (najbliższe posiedzenie FOMC we wtorek). Do tego dochodzą również kłopoty z utrzymaniem wzrostu gospodarczego (w czasie ostatnich przemówień Ben Bernanke kładł na to nacisk), a także coraz gorsza sytuacja na rynku nieruchomości. Taki układ również nie będzie argumentem za podnoszeniem stóp procentowych w USA. Do tej pory problemem (a dokładniej argumentem dla jastrzębi) były tylko zagrożenia inflacyjne, ale w obliczu kłopotów na rynku pracy można zakładać, że i również te ulegną zmniejszeniu, co także amerykańskiej walucie nie będzie pomagało.
Jeśli chodzi o nadchodzący tydzień w zasadzie kluczowym wydarzeniem jest wtorkowy komunikat po posiedzeniu FOMC, a więc sama decyzja, jak również (a może i przede wszystkim) jej uzasadnienie. Warto również zwrócić uwagę na czwartkowe, comiesięczne dane na temat lipcowego deficytu budżetowego i handlowego, które również mogą nieco wyraźniej zachwiać rynkami. Tydzień zakończymy z kolei danymi o sprzedaży detalicznej w lipcu oraz komunikatem po posiedzeniu BoJ w sprawie stóp procentowych. Poza tymi wydarzeniami mamy w kalendarzu jeszcze kilka mniej istotnych publikacji, czyli poniedziałkowe dane z USA o kredycie konsumenckim, wtorkowa wydajność pracy (wstępne dane za II kwartał), w środę zapasy w hurtowniach i tygodniowa zmiana zapasów paliw, w czwartek tradycyjnie dane na temat ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, a tydzień zakończymy także publikacjami dotyczącymi zmian cen w imporcie i eksporcie oraz zmian zapasów w firmach. Kluczowym wydarzeniem można określić wtorkowe posiedzenie FOMC i można zakładać, że sugestie dotyczące dalszego kształtowania polityki monetarnej, jakie się tam pojawią, zaważą na kondycji dolara w następnych dniach. Spójrzmy teraz na sytuację techniczną na poszczególnych parach z nieco szerszego ujęcia.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień na parze eurodolara nie zmienił w sposób znaczący średnioterminowej sytuacji. Ta nadal jest dla byków korzystna. Rynek od kilku miesięcy konsoliduje się pod poziomem około 1,29 - 1,2970. Przy cenie 1,29 znajduje się ostatnie, 61,8% zniesienie całej fali spadkowej z 2005 roku, zatem można zakładać, że trwałe sforsowanie tego rejonu (a w ramach filtra poziomu niedawnych maksimów przy 1,2970) pozwoli na wyznaczenie kolejnej fali aprecjacji europejskiej waluty, nawet do okolic 1,3660, czyli wierzchołków z końca 2004 roku.