Był on trochę niejednoznaczny, ale patrząc na aktualną reakcję rynku, można zakładać, że gracze ostatecznie odebrali go jako zapowiedź możliwości dalszych podwyżek stóp. Wydaje się, że takich argumentów dostarczyły stwierdzenia mówiące o "utrzymywaniu się pewnych ryzyk inflacyjnych" oraz o tym, że "dalsze decyzje monetarne będą zależały od danych makroekonomicznych". W ten sposób FED nie powiedział inwestorom, że cykl podwyżek stóp mamy już za sobą, a z kolei na to prawdopodobnie liczył rynek, szczególnie patrząc na skalę osłabienia dolara, z jaką mieliśmy do czynienia na przestrzeni ostatnich około trzech tygodni. FED zostawił więc sobie furtkę do ewentualnych, kolejnych podwyżek. Inwestorzy zdaje się "przegryźli" tę interpretację trochę później, bowiem dolar przyspieszył proces umacniania dopiero w okolicach godziny 23.00. Wcześniej mieliśmy do czynienia z nerwowymi reakcjami. Nerwowo było również na rynku obligacji, choć tutaj ostatecznie sesja zakończyła się mniej więcej na poziomie sprzed publikacji. Jeśli aktualna presja wzrostu wartości dolara by się utrzymała, można się liczyć ze wzrostem rentowności amerykańskich papierów dłużnych. Wczorajszy dzień przyniósł również publikację danych na temat wydajności pracy za II kwartał. Dane były niemalże zgodne z prognozami (1,1% vs. 1,2%) i nie wpłynęły zasadniczo na rynek. Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, to rynek będzie jeszcze zapewne żył wczorajszymi wydarzeniami wokół polityki monetarnej USA tym bardziej, że nie mamy dziś w planie jakichś szczególnie istotnych publikacji makroekonomicznych. Ciężko się bowiem spodziewać, żeby rynkiem poważniej ruszyły dane na temat czerwcowych zapasów w hurtowniach (prog. 0,7%), czy też tygodniowe dane o zmianie zapasów paliw. Jeśli chodzi o informacje spoza USA, to do południa zapoznamy się z bilansem handlowym Wielkiej Brytanii za czerwiec, a w południe odbędzie się przetarg 7- letnich obligacji Skarbu Państwa.
EUR/USD
Z technicznego punktu widzenia, chociaż mieliśmy do czynienia z dosyć dynamiczną falą umocnienia dolara, to jednak podaż nie wygrała tu jeszcze ostatecznie walki w krótkim terminie. Fala spadkowa, jaka się w godzinach nocnych na tej parze pojawiła, zdołała się zatrzymać na poziomie około 3-tygodniowej linii trendu wzrostowego i obserwowaliśmy nawet lekkie odbicie z tych okolic (1,2765/70). Można więc zakładać, że póki rynek znajduje się nad linią trendu, strona popytowa, chociaż została trochę poturbowana, to nadal ma szansę pokazać się z dobrej strony i powalczyć. Najbliższy, oporem będą okolice 1,2800/06 i wyjście powyżej tej bariery miałoby szansę ponownie zaktywizować kupujących.
USD/JPY
Umocnienie amerykańskiej waluty obserwowaliśmy także względem jena japońskiego, choć tutaj nie wprowadziło ono żadnych, poważniejszych zmian w sytuacji technicznej. Jedynie doszło do poszerzenia zakresu konsolidacji, w której rynek znajduje się od około 1,5-tygodnia. Obecnie jej zakres to ok. 114,00 - 115,70. Najbliższego oporu doszukiwałbym się obecnie w strefie 115,83 - 116,20. Jego przełamanie pozwalałoby na nieco trwalszą poprawę sytuacji posiadaczy amerykańskiej waluty.