Niestety takiego stwierdzenia się nie doczekano, a FED pozostawił sobie otwartą furtkę do dalszych ruchów stwierdzając, że istnieją jeszcze ryzyka inflacyjne i trzeba poczekać na ocenę wpływu dotychczasowych podwyżek na dalsze kształtowanie się inflacji. Oprócz tego stwierdzono również, że kolejne zmiany w polityce pieniężnej uzależnione będą od napływających na rynek danych makroekonomicznych. Inwestorzy w zasadzie nie wiedzieli, jak odebrać komunikat. W nocy z wtorku na środę doszło do wyraźnego umocnienia dolara, co mogłoby sugerować, że inwestorzy odebrali komunikat, jako jednak możliwość dalszego wzrostu ceny pieniądza. Od rana w środę dolar zaczął jednak ponownie słabnąć i w przypadku eurodolara rynek ponownie zaatakował okolice 1,29. Nieudany atak na ten opór sprowokował graczy do realizacji zysków z krótkich pozycji w dolarze i amerykańska waluta zaczęła ponownie zyskiwać. Pomagały jej później również wydarzenia w Londynie, gdzie udaremniono atak terrorystyczny na olbrzymią skalę. W sytuacjach zagrożenia i niepewności zwykle kapitał kieruje się w stronę franka szwajcarskiego oraz dolara amerykańskiego. Znacząco stracił oczywiście funt brytyjski. Impulsami do umocnienia dolara były także czwartkowe dane na temat deficytu handlowego oraz budżetowego, które okazały się nieco niższe. Tydzień kończymy natomiast ponownie korzystnym dla dolara impulsem w postaci bardzo dobrych danych na temat sprzedaży detalicznej w lipcu.
Jeśli chodzi o dane makroekonomiczne w nadchodzących dniach, to w zasadzie najważniejszymi dla rynku walutowego będą wtorkowa inflacja PPI w USA oraz środowa CPI. Te dane z pewnością będą już dosyć istotnym argumentem dla FED przy podejmowaniu kolejnych decyzji w sprawie zmian stóp procentowych. Z pozostałych danych poznamy również we wtorek przepływy kapitałów do USA oraz indeks Empire State. W środę oprócz CPI opublikowane będą także dane z rynku nieruchomości, czyli zezwolenia na budowy nowych domów oraz ilość faktycznie rozpoczętych inwestycji budowlanych. Poznamy także dynamikę produkcji przemysłowej oraz wykorzystanie potencjału produkcyjnego. Na czwartek zaplanowano tradycyjnie cotygodniowe dane na temat ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, indeks wskaźników wyprzedzających (LEI) oraz indeks Philadelphia FED. W piątek dostaniemy jedynie indeks nastroju Michigan Sentiment, przy czym będą to dane wstępne za sierpień. Proponuję spojrzeć teraz pokrótce na sytuację techniczną poszczególnych par.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Ze średnioterminowego punktu widzenia minione dni niewiele zmieniły w sytuacji eurodolara. Od około trzech miesięcy można tu bowiem mówić o konsolidacji w zakresie ok. 1,25 - 1,2900/70. O dalszym kierunku można będzie mówić wówczas, gdy uda się wybić kurs poza ten obszar. Ostatnie dni przyniosły jedynie próbę podejścia pod górny rejon tego ograniczenia, ale z kolei końcówka tygodnia dobitnie pokazała, że jak na razie nie ma jeszcze chętnych do postawienia pierwszego kroku i doprowadzenia do poważniejszego ataku na opór. Póki zatem kurs oscyluje w zakresie oporu, należy się spodziewać próby jego dalszego utrzymania, przy czym biorąc pod uwagę poprzedzającą go falę wzrostową z przełomu marca i maja (prowzrostowa wymowa) bardziej korzystnym stosunkiem zysku do ryzyka cechuje się w tej konsolidacji angażowanie po długiej stronie przy jej dolnym ograniczeniu.USD/JPY