O ile jeszcze do niedawna niższe odczyty tych danych były odbierane jednoznacznie, czyli jako argument za brakiem dalszych podwyżek stóp procentowych, co tym samym przeceniało dolara, o tyle w minionych dniach taka reakcja nie była już standardem. Szyki nieco pokrzyżował wtorkowy odczyt niemieckiego indeksu koniunktury instytutu ZEW. Odczyt był niemal fatalny (-5,6pkt vs. 12,1pkt), co dosyć wyraźnie przeceniło euro, a więc tym samym zyskał na tym dolar. Problem polegał na tym, że w czwartek mieliśmy publikację innego indeksu koniunktury w Niemczech, czyli Ifo. Po wtorkowym rozczarowaniu indeksem ZEW gracze zaczęli niejako dyskontować równie słaby odczyt Ifo, co wywierało presję wzrostu wartości dolara. Stąd też dziwna reakcja na środowe dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, gdzie lipcowa sprzedaż domów na rynku wtórnym po raz kolejny już mocno rozczarowała (-4,1% vs. -1,0%). Normalnie pojawiłoby się spore osłabienie dolara, ale biorąc oczekiwania czwartkowego Ifo, dolar miał tu ograniczony potencjał deprecjacji. Czwartek znów wprowadził sporo zamieszania, bowiem poranna publikacja nie potwierdziła wcześniejszych obaw i indeks okazał się nawet nieco wyższy od prognoz (105pkt vs. 104,8pkt), co dosyć wyraźnie pociągnęło za sobą wzrost wartości euro (wcześniej euro było sprzedawane w obawie o słaby odczyt tego indeksu). Czwartkowe dane na temat sprzedaży domów, ale tym razem na rynku pierwotnym "tradycyjnie" znów rozczarowały (-4,3% vs. -2,3%), ale ostatecznie przełożyło się to na ... wzmocnienie dolara. Trudno tłumaczy to uczuciem ulgi, że dane były złe, a nie np. fatalne, ale bardziej tym, że po publikacji dolar się nie osłabiał, a zatem wcześniej zajęte, krótkie pozycje w amerykańskiej walucie (m.in. dzięki porannej publikacji Ifo) były zamykane, co tym samym dało ostateczne efekt w postaci umocnienia dolara po danych, które powinny go teoretycznie mocno przecenić. Jak więc widać, emocji było sporo i pod względem wpływu danych fundamentalnych na zachowanie rynku, nie był to najłatwiejszy tydzień.
Zdecydowanie ciekawiej zapowiadają się nadchodzące dni. We wtorek mamy dosyć istotne wydarzenie, czyli publikację protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC. Na środę zaplanowano drugie przybliżenie danych na temat PKB w II kwartale w USA. Wraz z tymi danymi tradycyjnie poznamy również ECI (indeks kosztów zatrudnienia), deflator oraz indeks PCE (wskaźnik wydatków konsumpcyjnych). Jeśli chodzi o nasz rynek, to z pewnością w centrum uwagi będzie decyzja RPP w sprawie poziomu stóp procentowych, choć akurat w tym przypadku nie powinno mieć to większego wpływu na rynek, bowiem niemal wszyscy są zgodni co do tego, że Rada pozostawi cenę pieniądza na dotychczasowym poziomie, czyli 4%. W czwartek swój komunikat poda również ECB. Poznamy także dane na temat wydatków i przychodów amerykanów oraz indeks Chicago PMI i dane o lipcowych zamówieniach fabrycznych. Sporo atrakcji zapowiada się także w końcówce tygodnia. Ponieważ będzie to pierwszy piątek nowego miesiąca, poznamy comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy, czyli jak zwykle uwagę przykuwała będzie zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych, jak również stopa bezrobocia. Oprócz raportu podane będą także dane na temat indeksu nastroju Michigan Sentiment, wydatki na konstrukcje budowlane oraz indeks ISM dla sektora produkcyjnego. Jak więc widać, nadchodzące dni pod względem zarówno ilości, jak i wagi danych makroekonomicznych powinny z nawiązką wynagrodzić pustkę w kalendarzu, jaka pojawiła się w minionym tygodni. Proponuję teraz spojrzeć na sytuację techniczną poszczególnych par, a tutaj zaczynają się już w niektórych przypadkach pojawiać pewne zmiany.Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień nadal nie wprowadza rozstrzygnięć na parze eurodolara w ujęciu średnioterminowym. Od kilku miesięcy kurs oscyluje tu w obrębie 1,25 - 1,30 i jak na razie nie widać impulsów, które byłyby w stanie zmienić tę sytuację. Okolice 1,29 to również 61,8% zniesienie całej, zeszłorocznej fali spadkowej, a zatem trwałe przełamanie się przez zakres 1,29 - 1,30 może sugerować docelowo skierowanie się kursu w stronę 1,3660.
USD/JPY