Reklama

FOREX - DESK: Komentarz tygodniowy

Miniony tydzień pod względem wagi publikacji makroekonomicznych nie był zbyt ciekawy, co jednak nie znaczy, że na rynku nic się nie działo. Wahania i nagłe zmiany sytuacji pojawiały się co chwilę, co skutecznie utrudniało analizę. Główną kwestią była reakcja dolara na kolejną porcję danych z rynku nieruchomości.

Publikacja: 25.08.2006 16:47

O ile jeszcze do niedawna niższe odczyty tych danych były odbierane jednoznacznie, czyli jako argument za brakiem dalszych podwyżek stóp procentowych, co tym samym przeceniało dolara, o tyle w minionych dniach taka reakcja nie była już standardem. Szyki nieco pokrzyżował wtorkowy odczyt niemieckiego indeksu koniunktury instytutu ZEW. Odczyt był niemal fatalny (-5,6pkt vs. 12,1pkt), co dosyć wyraźnie przeceniło euro, a więc tym samym zyskał na tym dolar. Problem polegał na tym, że w czwartek mieliśmy publikację innego indeksu koniunktury w Niemczech, czyli Ifo. Po wtorkowym rozczarowaniu indeksem ZEW gracze zaczęli niejako dyskontować równie słaby odczyt Ifo, co wywierało presję wzrostu wartości dolara. Stąd też dziwna reakcja na środowe dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, gdzie lipcowa sprzedaż domów na rynku wtórnym po raz kolejny już mocno rozczarowała (-4,1% vs. -1,0%). Normalnie pojawiłoby się spore osłabienie dolara, ale biorąc oczekiwania czwartkowego Ifo, dolar miał tu ograniczony potencjał deprecjacji. Czwartek znów wprowadził sporo zamieszania, bowiem poranna publikacja nie potwierdziła wcześniejszych obaw i indeks okazał się nawet nieco wyższy od prognoz (105pkt vs. 104,8pkt), co dosyć wyraźnie pociągnęło za sobą wzrost wartości euro (wcześniej euro było sprzedawane w obawie o słaby odczyt tego indeksu). Czwartkowe dane na temat sprzedaży domów, ale tym razem na rynku pierwotnym "tradycyjnie" znów rozczarowały (-4,3% vs. -2,3%), ale ostatecznie przełożyło się to na ... wzmocnienie dolara. Trudno tłumaczy to uczuciem ulgi, że dane były złe, a nie np. fatalne, ale bardziej tym, że po publikacji dolar się nie osłabiał, a zatem wcześniej zajęte, krótkie pozycje w amerykańskiej walucie (m.in. dzięki porannej publikacji Ifo) były zamykane, co tym samym dało ostateczne efekt w postaci umocnienia dolara po danych, które powinny go teoretycznie mocno przecenić. Jak więc widać, emocji było sporo i pod względem wpływu danych fundamentalnych na zachowanie rynku, nie był to najłatwiejszy tydzień.

Zdecydowanie ciekawiej zapowiadają się nadchodzące dni. We wtorek mamy dosyć istotne wydarzenie, czyli publikację protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC. Na środę zaplanowano drugie przybliżenie danych na temat PKB w II kwartale w USA. Wraz z tymi danymi tradycyjnie poznamy również ECI (indeks kosztów zatrudnienia), deflator oraz indeks PCE (wskaźnik wydatków konsumpcyjnych). Jeśli chodzi o nasz rynek, to z pewnością w centrum uwagi będzie decyzja RPP w sprawie poziomu stóp procentowych, choć akurat w tym przypadku nie powinno mieć to większego wpływu na rynek, bowiem niemal wszyscy są zgodni co do tego, że Rada pozostawi cenę pieniądza na dotychczasowym poziomie, czyli 4%. W czwartek swój komunikat poda również ECB. Poznamy także dane na temat wydatków i przychodów amerykanów oraz indeks Chicago PMI i dane o lipcowych zamówieniach fabrycznych. Sporo atrakcji zapowiada się także w końcówce tygodnia. Ponieważ będzie to pierwszy piątek nowego miesiąca, poznamy comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy, czyli jak zwykle uwagę przykuwała będzie zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych, jak również stopa bezrobocia. Oprócz raportu podane będą także dane na temat indeksu nastroju Michigan Sentiment, wydatki na konstrukcje budowlane oraz indeks ISM dla sektora produkcyjnego. Jak więc widać, nadchodzące dni pod względem zarówno ilości, jak i wagi danych makroekonomicznych powinny z nawiązką wynagrodzić pustkę w kalendarzu, jaka pojawiła się w minionym tygodni. Proponuję teraz spojrzeć na sytuację techniczną poszczególnych par, a tutaj zaczynają się już w niektórych przypadkach pojawiać pewne zmiany.Rynek zagraniczny

EUR/USD

Miniony tydzień nadal nie wprowadza rozstrzygnięć na parze eurodolara w ujęciu średnioterminowym. Od kilku miesięcy kurs oscyluje tu w obrębie 1,25 - 1,30 i jak na razie nie widać impulsów, które byłyby w stanie zmienić tę sytuację. Okolice 1,29 to również 61,8% zniesienie całej, zeszłorocznej fali spadkowej, a zatem trwałe przełamanie się przez zakres 1,29 - 1,30 może sugerować docelowo skierowanie się kursu w stronę 1,3660.

USD/JPY

Reklama
Reklama

Amerykańska waluta coraz lepiej radzi sobie względem jena japońskiego. Nie udało się tu doprowadzić do spadku wartości dolara w kierunku 114,50, co tym samym zanegowało koncepcję średnioterminowej formacji głowy z ramionami (zapowiedź dalszych spadków). Rezultatem tego było przełamanie poziomu oporu przy cenie 116,60/70, gdzie również znajdowała się średnioterminowa, spadkowa linia trendu. Jeśli kurs utrzyma się powyżej linii trendu do końca dnia, wówczas byłby to już pozytywny sygnał dla posiadaczy dolara i jednocześnie zapowiedź kontynuacji zwyżki, docelowo nawet w stronę zeszłorocznych maksimów przy 121,39.

EUR/JPY

Sporo nerwów było na parze eurojena. Tutaj mieliśmy do czynienia z gwałtownymi zmianami. Ostatecznie jednak cały czas strona popytowa zdaje się kontrolować sytuację i tydzień kończymy w pobliżu maksimów całego trendu. Taki układ sugeruje więc, że wciąż większym prawdopodobieństwem cechuje się wariant umocnienia euro (zwłaszcza w przypadku kontynuacji wybicia na dolarjenie). Najbliższego wsparcia doszukiwałbym się przy cenie 148,50. Jego przełamanie otwierałoby drogę do wyznaczenia korekty w kierunku 147,60, czyli kolejnego poziomu o charakterze podażowym.

GBP/USD

Bardzo ciekawie prezentuje się techniczna sytuacja na funcie względem amerykańskiej waluty. Jak na razie cały czas mamy do czynienia ze spadkową konsolidacją, która przybrała kształt kanału. Jego proporcje w zestawieniu z dynamiczną falą wzrostową, jaka go poprzedza sugerują tworzenie prowzrostowej formacji flagi, co w tym układzie nie wróżyłoby najlepiej posiadaczom amerykańskiej waluty. Pierwszym symptomem poprawy sytuacji długich pozycji byłoby przekroczenie okolic 1,8950, gdzie znajduje się obecnie górne ograniczenie wspomnianego kanału.

USD/CHF

Reklama
Reklama

Interesująco ze średnioterminowej perspektywy robi się obecnie również na dolarze względem szwajcarskiej waluty. Końcówka tygodnia pozwoliła na zbliżenie się kursu w kierunku półrocznej linii trendu spadkowego, która znajduje się w rejonie 1,24. Jeśli poziom ten zostałby wyraźnie przełamany (jak miało to np. miejsce na dolarjenie), wówczas byłby to kolejny impuls poprawy sytuacji na tej parze. W krótkim terminie otwarta zostałaby droga do okolic 1,26, czyli lipcowych maksimów. Jeśli chodzi o wsparcia, to w zasadzie sytuacja pozostaje bez zmian, czyli nadal kluczowym poziomem jest cena 1,22.

Rynek krajowy

USD/PLN

Minione dni poprawiły sytuację amerykańskiej waluty względem złotego, choć trafniej byłoby powiedzieć, że to kondycja złotego zdecydowanie pogorszyła się względem większości walut. Niedawny, nieudany atak na poziom 2,98, czyli majowe dołki pozwolił na wygenerowanie wzrostowego odbicia, które obecnie dotarło już 10 groszy wyżej. Obecnie za opór uznać należałoby strefę 3,1200/50 i jak na razie jest to najbliższy cel kupujących. Wsparciem natomiast pozostaje cena 2,98, której przekroczenie kazałoby się spodziewać zejścia w kierunki 2,90, czyli zeszłorocznych dołków.

EUR/PLN

Ciekawie robi się również na eurozłotym. Osłabienie krajowej waluty w końcówce tygodnia doprowadziło do wyznaczenia kilkutygodniowej formacji odwróconej RGR. Obecnie może stanowić sygnał ataku na okolice 4,00 (pod warunkiem, że kupujący uporają się z poziomem 3,95, gdzie znajduje się około 2-miesięczna linia spadkowa). Istotnym wsparciem jest teraz 3,85 (dotychczasowe, sierpniowe dołki) i zejście pod ten poziom otwierałoby drogę do kolejnych, popytowych rejonów, czyli 3,80 oraz 3,75.PLN BASKET

Reklama
Reklama

Pomimo osłabienia złotego do koszyka, tutaj w ujęciu średnioterminowym nadal nie widać rozstrzygnięć i co gorsza, na takowe się nie zanosi. Obecnie od dołu kluczowym wsparciem wydaje się poziom 3,39 - 3,40, czyli dołki z zeszłego roku, jak również z maja br. Póki co udało się bykom nieco wyraźniej z tych okolic odbić i stąd zawdzięczamy aktualne osłabienie złotego. Jak na razie pojawiła się sytuacja mniej więcej analogiczna, jak na eurozłotym, czyli również zwyżka zatrzymała się w końcówce tygodnia na poziomie około 2-miesięcznej linii spadkowej, która w tym przypadku znajduje się przy cenie 3,52. Można zakładać, że jej ewentualne przełamanie stanowiłoby kolejny impuls przeceniający krajową walutę.

GBP/PLN

Jeśli chodzi o sytuację na parze funta względem krajowej waluty, to tutaj pojawiły się już w końcówce tygodnia pewne zmiany. Udało się stronie popytowej doprowadzić do przełamania około 2-miesięcznej linii spadkowej, co tym samym stawia posiadaczy złotego w mało komfortowej sytuacji. Aktualne, wzrostowe odbicie zawdzięczamy również po części nieudanemu atakowi podaży na kluczowe obecnie wsparcie przy cenie 5,69. Kolejne odbicie się z tego poziomu jedynie zwiększa jego wiarygodność. Obecnie można się więc spodziewać utrzymywania presji spadku wartości złotego na rzecz waluty brytyjskiej, co ciekawie wygląda zwłaszcza w kontekście wspomnianej flagi na cable, bowiem w przypadku jej realizacji również stamtąd pojawiłby się mocny impuls aprecjonujący funta.

CHF/PLN

Na parze franka szwajcarskiego sytuacja w nieco szerszym ujęciu wygląda już nieco inaczej. O ile na pozostałych parach złotowych krajowa waluta radzi sobie coraz gorzej, to jej aktualne osłabienie na parze CHF/PLN można na razie odczytywać cały czas jako jedynie ruch powrotny po przełamaniu na początku sierpnia około półrocznej linii trendu wzrostowego. Obecnie znajduje się ona przy cenie 2,5050 i można założyć, że jeśli kurs z jej okolic zacznie się cofać, wówczas nadal złoty będzie miał realne szanse na skierowanie się w stronę 2,40, choć nieco wcześniej oczywiście pozostaje sprzedającym jeszcze do sforsowania rejon dotychczasowych, sierpniowych minimów (2,44). Zakładając jednak, że ta para docelowo nie może się od pozostałych odizolować, zatem jeśli generalnie złoty traciłby na wartości, to w przypadku tej pary należałoby rozważyć scenariusz powrotu nad linię trendu, co tym samym również poważniej krzyżowałoby plany posiadaczom krajowej waluty (stanowiłoby to bowiem zapowiedź dalszego spadku jej wartości).

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama