Z kolei złoty próbował w międzyczasie się osłabić, chociaż była to krótkotrwała tendencja (maksima na EUR/PLN na 3,9625 zł i USD/PLN 3,0975 zł) i później ponownie powróciliśmy do marazmu. O godz. 16:11 za jedno euro płacono 3,95 zł, a za dolara 3,0780 zł. Kurs EUR/USD wynosił 1,2831.
Opublikowane rano dane o wzroście gospodarczym w Polsce za II kwartał, który wyniósł tyle, ile prognozował resort finansów, przeszły bez większego echa. Figura wyniosła 5,5 proc. r/r i była najwyższa od momentu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, czyli od maja 2004 r. Wspomagana była ona przez 14,4 proc. r/r wzrost inwestycji i 5,1 proc. r/r dynamikę popytu krajowego, co pokazuje, że fundamenty gospodarki są dosyć dobrze. Zdaniem wiceministra finansów w całym roku tempo wzrostu PKB może przekroczyć 5,0 proc. r/r, chociaż w III i IV kwartale nie można będzie wykluczyć nieznacznego spowolnienia. Dzisiaj zakończyło się także posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, która zgodnie z oczekiwaniami pozostawiła stopy procentowe na poziomie 4,0 proc. W popołudniowym komunikacie przyznano, iż ostatni wzrost inflacji w lipcu wywołany był głównie przez wzrost cen żywności i energii i tym samym przyszła ścieżka cen nie powinna wyraźnie odbiegać od tego, co przedstawiono w lipcowej projekcji. To pokazuje, iż stopy procentowe wzrosną najwcześniej w I kwartale 2007 r.
Kluczowym wydarzeniem na rynku EUR/USD był drugi odczyt danych o wzroście gospodarczym w II kwartale. Dane zostały odebrane jako neutralne, gdyż tylko nieznacznie odbiegały od prognoz. Dynamika PKB wyniosła 2,9 proc. r/r wobec 2,5 proc. r/r przy pierwszym odczycie. Nie zmienił się deflator PKB, który wyniósł 3,3 proc. r/r, a wskaźnik PCE Core był nieco niższy i ukształtował się na poziomie 2,8 proc. r/r. Opublikowany nieco wcześniej raport niezależnej firmy ADP nt. rynku pracy również nie odbiegał znacząco od oczekiwań. Tym samym wydaje się, że rynkiem EUR/USD "ruszy" dopiero jutrzejsza konferencja prasowa Jean-Claude Tricheta po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego. Przypomnijmy, iż uczestnicy rynku spodziewają się utrzymania "jastrzębiej" retoryki.
Sporządził:
Marek Rogalski