Dzisiaj usłyszeliśmy, że rozumowanie nakazujące zachowanie "strong vigilance" (wzmożoną czujność) zostało potwierdzone ostatnimi danymi makroekonomicznymi. Zwykle wystarczyło samo "keep vigilance" aby rynek był praktycznie pewien kolejnej podwyżki. Dzisiejszy sygnał jest jeszcze bardziej zdecydowany, dlatego zachowanie EURUSD trochę rozczarowało.
Eurodolar zwyżkował o około 40 pipsów po konferencji, ale jego dalsze wzrosty powstrzymał opór na 1.2880 i oczekiwanie na jutrzejsze dane z amerykańskiego rynku pracy. Nonfarm Payrolls, bo o nich mowa, to jeden z ważniejszych market movers rynku walutowego. O 16:10 EURUSD był na poziomie 1.2821 . Słabsze od prognozy Nonfarm Payrolls (125 tys.) dają szansę na kolejny test 1.2880. Poza raportem z rynku pracy jutro będzie dużo więcej danych, warto wspomnieć o indeksie PMI w strefie euro i ISM w Stanach. Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki trudno o bardziej sprzyjający klimat dla euro, bijącego rekordy na eurojenie (powyżej 150.50). W dodatku zapowiada się na to, że gospodarka europejska przez jakiś czas będzie rozwijać się szybciej od amerykańskiej i japońskiej.
Pisać o krajowym rynku jest zdecydowanie łatwiej - zachowanie złotego wynika ze zmian relacji euro do dolara. Gdy eurodolar zwyżkuje mamy do czynienia z deprecjacją dolara również w stosunku do walut z emerging markets, w tym złotego (USDPLN o 14:30 spadł z 3.0642 na 3.0532). Na eurozłotym równoważył się wpływ silnego euro i zyskującego złotego, ze wskazaniem na krajową walutę ponieważ spread procentowy jest obecnie korzystniejszy dla Polski. Innymi słowy złoty na słabszym dolarze korzysta bardziej niż czyni to euro. Piątek zapewne nie będzie wyjątkiem - krajowi inwestorzy powinni uważnie śledzić eurodolara aby przewidzieć zmiany wartości złotego. Kursy o 16:10 były na następujących poziomach: EURPLN - 3.9458 a USDPLN - 3.0780, za co odpowiedzialna jest korekta na forincie, wpływająca na inne waluty w regionie oraz umocnienie dolara o godzinie szesnastej.
Piotr Denderski
Analityk rynków finansowych