O godz. 9:49 jedno euro było warte 1,2805 dolara.
Wydarzeniem wczorajszej sesji było wystąpienie szefa Europejskiego Banku Centralnego po zakończonym posiedzeniu, na którym pozostawiono główną stopę procentową na poziomie 3,00 proc. Zgodnie z oczekiwaniami większości obserwatorów Jean-Claude Trichet pokazał swoje dosyć "jastrzębie" oblicze. Padły sformułowania o konieczności zachowana "wzmożonej czujności", gdyż ryzyko wzrostu inflacji w strefie euro pozostaje nadal dosyć wysokie. Co ciekawe do góry zrewidowane zostały prognozy inflacji i wzrostu gospodarczego na ten rok. Bank centralny zignorował, zatem pojawiające się ostatnio sygnały, że europejska gospodarka może mieć szczyt koniunktury już za sobą, a inflacja zaczyna się stabilizować (wczoraj podano, iż wstępny wskaźnik HICP spadł w sierpniu do poziomu 2,3 proc. r/r). Nie można, zatem wykluczyć, że w dłuższej perspektywie Europejski Bank Centralny popełni ten sam błąd, którego chce uniknąć amerykański FED, czyli podniesie stopy procentowe do zbyt wysokiego poziomu, co będzie miało negatywny wpływ na stan gospodarki krajów "dwunastki". Dlaczego jednak wczoraj EUR/USD zareagował na "jastrzębie" wystąpienie szefa ECB spadkiem? Po pierwsze rynek wycenia już wzrost stóp procentowych w Eurostrefie o 50 p.b. do końca roku, a po drugie sygnały zakończenia cyklu podwyżek w USA powodują rosnące zainteresowanie tamtejszymi obligacjami, co widać po spadku ich rentowności. W kontekście polityki FED interesująca była wczorajsza wypowiedź członka tego gremium, Williama Poole?a. Przyznał on, iż wprawdzie nie spodziewa się, aby wskaźnik inflacji nadal rósł, ale dodał, że bank centralny nie zawaha się podjąć odpowiednich decyzji, jeżeli scenariusz byłby inny. To pokazuje, że FED wciąż liczy się z ryzykiem, że "zakład o inflację", który został przyjęty, może okazać się nietrafiony.
Z wczorajszych danych z USA warto zwrócić szczególną uwagę na odczyt wskaźnika bazowego PCE, czyli indeksu wydatków konsumenckich. W sierpniu wzrósł on o 0,1 proc. m/m, czyli mniej od zakładanych przez rynek 0,2 proc. m/m. Dzisiaj uwaga inwestorów skupi się na comiesięcznych danych z rynku pracy, które poznamy o godz. 14:30. Oczekuje się, że w sierpniu w gospodarce odnotowano wzrost o 120 tys. nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych w sierpniu, wobec 113 tys. w ubiegłym miesiącu. Biorąc pod uwagę ostatnie dane makro można oczekiwać, że faktyczna figura wyniesie około 100 tys. Nie wydaje się jednak, aby wpłynęło to znacząco na notowania EUR/USD. Istotniejsze mogą okazać się późniejsze publikacje indeksu nastrojów konsumenckich Uniw. Michigan w sierpniu i indeksu ISM dla przemysłu.
Rynek otrzyma dzisiaj także trochę danych ze strefy euro - indeks PMI dla sektora przemysłu w sierpniu, stopę bezrobocia w lipcu i drugi odczyt danych o wzroście PKB w II kwartale. Paradoksalnie jednak nie powinny mieć one większego wpływu na notowania EUR/USD. Reasumując - dzisiaj możemy pozostawać w przedziale 1,2780-1,2840.
Rynek krajowy: