Ostatnie kilkanaście godzin przyniosło kolejna zwyżkę dolara kosztem euro. Dołek na rynku tej pary wykształcił się na poziomie 1,2793. Znamienny jest fakt, że bardzo ospałemu handlowi na rynku walutowym wtórował wczoraj bardzo dynamiczny wzrost cen na większości rynków towarowych. Na większości, ponieważ nie można tego powiedzieć w odniesieniu do ropy naftowej, która nadal oscyluje w rejonie najniższych od trzech miesięcy wartości. Można w związku z tym zaryzykować stwierdzenie, że zagrożenie dalszych spadków z przełamaniem wsparcia w okolicach 66,50 nadal jest jeszcze realne.
Utrzymujący się mały popyt na ropę i silny wzrost cen metali szlachetnych (za uncję złota w ciągu ostatnich godzin trzeba było zapłacić nawet 640 dolarów, co stanowi wzrost rzędu ponad 10 USD) dowodzą, że "coś wisi w powietrzu". O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2818 dolara.
Z danych makroekonomicznych warto dzisiaj zwrócić uwagę przede wszystkim na odczyt indeksu ISM z sektora usług ze Stanów Zjednoczonych za sierpień oraz raport o stanie amerykańskiej gospodarki zwany potocznie Beżową Księgą. Obie dane z punktu widzenia prognoz zdają się sprzyjać walucie amerykańskiej.
Sytuacja techniczna eurodolara: ostatnie godziny niewiele wniosły do układu sił na rynku tej pary. Dołek poniżej psychologicznej bariery: figury 1,2800 potwierdza prezentowane wcześniej sygnały sprzyjające dolarowi. Aktualny obraz wskaźników pozostaje praktycznie bez zmian. Brak wyraźniejszej korekty wczorajszych spadków eurodolara i utrzymywanie się kursu poniżej 1,2830 to dwie zasadnicze kwestie techniczne, które odczytać można na korzyść zwolenników waluty amerykańskiej. Najbliższe wsparcie wyrysować można na 1,2790 - 1,2780 i nie jest wykluczone, że w tym właśnie rejonie z uwagi na zapowiedziane dzisiaj dane makro zza oceanu nastąpi realizacja zysków otwieranych wczoraj krótkich pozycji.
RYNEK KRAJOWY