Reklama

TMS: Komentarz poranny

Poziom 4,00 zł za euro nie zostanie przebity Rynek krajowy: Środowa sesja nie okazała się najlepsza dla naszej waluty i ten trend był kontynuowany także dzisiaj rano. W efekcie o godz. 9:57 za jedno euro płacono 3,9820 zł, a za dolara 3,11 zł.

Publikacja: 07.09.2006 10:15

Pierwsze godziny wczorajszych notowań przyniosły jeszcze nieznaczne umocnienie naszej waluty. Było to wynikiem nieznacznej poprawy nastrojów w regionie, a także obserwowanej odporności rynku na pojawiające się informacje dotyczące przyszłorocznego budżetu (zdaniem ekonomistów założenia po stronie dochodów mogły zostać przeszacowane). Część inwestorów liczyła także na to, że Zyta Gilowska powróci do rządu na stanowisko wicepremiera ds. gospodarczych i ministra finansów, co stanowiłoby dobrą przeciwwagę dla rosnących żądań ze strony Samoobrony i LPR. Nie do końca jasny wyrok sądu lustracyjnego sprawił jednak, że raczej trudno będzie liczyć na to, aby zainteresowana skorzystała z zaproszenia ponowionego wczoraj przez premiera Jarosława Kaczyńskiego. Dodatkowo tak naprawdę to nie ma, do czego wracać - minister Stanisław Kluza nie zdecydował się na wprowadzenie obniżki składek rentowych, która była jednym z filarów reformy finansów publicznych przez nią lansowanych.

W efekcie po spadku w okolice 3,95 zł za euro i 3,08 zł za dolara, po południu złoty zaczął dosyć wyraźnie tracić. Na sprawę Zyty Gilowskiej nałożyła się wypowiedź Leszka Balcerowicza, który nawiązał do listu sygnowanego przez byłych członków RPP, a którzy wyrazili spore obawy, co do stabilności złotego i niezależności banku centralnego w kontekście ostatnich działań bankowej komisji śledczej ds. banków. Dzisiaj rano w podobnym tonie wypowiedziała się także obecna członek RPP, Halina Wasilewska-Trekner, której zdanie napięta sytuacja polityczna może doprowadzić do zawirowań na rynkach. Podobnie jak wczoraj zrobił to Leszek Balcerowicz, krytycznie odniosła się ona do przyszłorocznych założeń budżetowych dodając, że deficyt wyższy od 30 mld zł będzie oznaczał konieczność podwyżek stóp procentowych. Ciekawie zapowiada się także najbliższy weekend, kiedy to minister finansów Stanisław Kluza ma spotkać się z unijnym komisarzem ds. polityki monetarnej. Wczoraj Joaquin Almunia przyznał, iż liczy na to, że Polska przedstawi wiarygodny program obniżki deficytu w najbliższych latach. W obliczu wczorajszych informacji podczas wczorajszego przetargu 2-letnich obligacji średnia rentowność papierów wzrosła do 4,943 proc. Oferta w wysokośc1,8 mld zł spotkała się jednak z popytem w wysokości 4,24 mld zł.

Warto zwrócić uwagę, że obserwowane osłabienie złotego to także wynik czynników międzynarodowych. Wczoraj napłynęły informacje, które mogą sugerować dalsze podwyżki stóp procentowych zarówno w strefie euro, jak i Stanach Zjednoczonych. A to sprawia, że mające własne kłopoty rynki emerging markets, nie będą atrakcyjne dla inwestorów.

Naszym zdaniem obecnie możemy być świadkami kumulacji złych informacji i tym samym atak na poziom 4,00 na EUR/PLN niekoniecznie musi mieć dzisiaj miejsce. Okolice 3,9850-3,9900 zł na EUR/PLN sugerowalibyśmy tym samym wykorzystywać do sprzedaży, oczekując powrotu w kierunku 3,9500 zł w najbliższych dniach. W przypadku USD/PLN takim poziomem do sprzedaży byłyby okolice 3,1100-3,1150 zł, a celem poziom 3,0850 zł.

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

Mimo pojawiających się dosyć ciekawych informacji notowania EUR/USD cały czas pozostają wokół poziomu 1,28. Dzisiaj o godz. 9:58 kurs wynosił dokładnie 1,2800. Co ciekawe euro nie zareagowało wczoraj wzrostem na lepsze informacje z Niemiec, gdzie zamówienia w tamtejszym przemyśle wzrosły o 1,8 proc. m/m przekraczając oczekiwania. Dosyć "jastrzębie" słowa padły także z ust Axela Webera, członka Europejskiego Banku Centralnego, który przyznał, że polityka podwyżek stóp procentowych w strefie euro może być kontynuowana także w 2007 r., gdyż bank centralny będzie działał widząc każde sygnały sugerujące wzrost inflacji. Z kolei opublikowane wczoraj po południu dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych sprawiły, iż pojawiły się głosy, że amerykański FED mógłby rozważyć jeszcze jedną podwyżkę stóp procentowych w tym roku. Rewizja danych o wydajności i kosztach pracy w II kwartale przyniosła wyższy odczyWydajność wyniosła 1,6 proc., a koszty o 4,9 proc. Kluczowe okazały się jednak informacje o zrewidowaniu danych za I kwartał, kiedy to koszty pracy miały wzrosnąć aż o 9,0 proc. Wyższy od oczekiwań był także indeks ISM dla sektora usług, który wzrósł w sierpniu do 57 proc., podczas kiedy oczekiwano niewielkiej zwyżki do 55 proc. Te dane doprowadziły do osłabienia się amerykańskich obligacji i umocnienia dolara. Sytuacja odwróciła się jednak po publikacji Beżowej Księgi FED o godz. 20:00. W publikowanym okresowym raporcie o stanie gospodarki przyznano, iż w 5 z 12 okręgów zanotowano spowolnienie i nie zaobserwowano, aby producenci przerzucali wyższe koszty na konsumentów. W efekcie wieczorem notowania EUR/USD powróciły powyżej figury 1,28.

Dzisiaj inwestorzy nie otrzymają wielu istotnych publikacji danych makro. Mówi się, że najistotniejszym faktem może okazać się zaplanowana dopiero na godz. 20:40 wypowiedź Janet Yellen z FED, która najpewniej przyzna, że stopy procentowe są na właściwym poziomie i nie ma powodów do rewizji scenariusza, mimo ostatnich danych. Tym samym założenie konsolidacji EUR/USD w przedziale 1,2790-1,2840 do godzin popołudniowych wydaje się być słuszne.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama