Dzisiejsze notowania polskiej waluty powinny w głównej mierze być uzależnione od notowań eurodolara. Obecnie para ta pozostaje ponad istotnym wsparciem, jakie tworzy poziom 1,27 dolara. Jego pokonanie da impuls do osłabienia złotego. Odbicie lub stabilizacja EUR/USD ponad poziomem 1,27 dolara, ma szanse złotego wzmocnić.
Wczorajsza sesja przyniosła osłabienie złotego. W efekcie za euro płacono już 3,99 zł, czyli najwięcej od 19 lipca. Natomiast za dolara prawie 3,14 zł. Ostatnio dolar był tak drogi 24 lipca br.
Wczorajsze osłabienie złotego wiązane jest ze środowym ostrzeżenie byłych członków RPP, że ataki na NBP mogą osłabić złotego, wczorajszą wypowiedzią Haliny Wasilewskiej-Trenkner z RPP, że zerwanie kotwicy budżetowej na poziomie 30 mld zł może oznaczać podwyżkę stóp procentowych, jak również z zamieszaniem wokół Zyty Gilowskiej i jej ewentualnym powrotem do rządu. To jednak czynniki drugorzędne, a przypadek Zyty Gilowskiej to obecnie zupełnie nieistotny czynnik. Prawdziwych powodów wczorajszego osłabienia złotego należy szukać w spadku kursu EUR/USD z poziomu 1,2820 do 1,2705 dolara oraz w rosnącej do godziny 15-tej rentowności amerykańskich obligacji (spadającej ich ceny).
Dzisiejsze notowana złotego będą całkowicie uzależnione od zmian na rynku eurodolara. Bez wpływu na notowania powinny natomiast pozostać wyniki, zaplanowanych na dziś, rozmów pomiędzy Zytą Gilowską a premierem Jarosławem Kaczyńskim nt. powrotu Gilowskiej do rządu. Po pierwsze dlatego, że w świetle uzasadnienia wyroku sądu lustracyjnego, propozycja złożona przez premiera Gilowskiej ma tylko grzecznościową formę. Taki powrót bowiem nie jest na rękę PiS-owi. Po drugie, powrót do rządu byłej wicepremier i minister finansów, tak naprawdę nic nie zmieni, więc nie ma powodu, żeby rynki reagowały.
Marcin R. Kiepas