publikacji makroekonomicznych niewiele zmienia, a dopiero później inwestorzy muszą niejako "przetrawić" te informacje i w najmniej spodziewanym momencie pojawia się ruch na rynku. Mniej więcej z taką sytuacją mamy bowiem obecnie do czynienia, gdzie końcówka tygodnia w zasadzie nie przyniosła żadnych, ważniejszych informacji o charakterze fundamentalnym (które w dodatku mogłyby zaskoczyć rynek), a dolar radzi sobie od wczoraj coraz lepiej, wybijając się nawet z około miesięcznych konsolidacji na głównych parach. Główną atrakcją minionych dni była w zasadzie Beżowa Księga, czyli raport FED o stanie amerykańskiej gospodarki. Problem jednak w tym, że nie pojawiły się w nim żadne informacje, o których rynek już wcześniej by nie wiedział. Nadal można zakładać, że sytuacja fundamentalna mogłaby skłaniać do wywierania presji na pozostawienie stóp procentowych na dotychczasowym poziomie, bowiem w raporcie położono zarówno nacisk na spowolnienie gospodarcze, jak również brak poważniejszych zagrożeń inflacyjnych. Oczywiście taki układ stoi nieco w sprzeczności z wyraźnym umocnieniem dolara z końcówki tygodnia.
Jeśli chodzi o dane publikowane w nadchodzącym tygodniu, to w kalendarzu mamy zaplanowanych kilka ciekawych informacji. We wtorek poznamy bilans handlu zagranicznego, w środę będzie do deficyt budżetowy, w czwartek tygodniowe dane o ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych oraz sprzedaż detaliczna i ceny w eksporcie i imporcie. Na piątek zaplanowano dane o inflacji liczonej w cenach konsumentów (CCI), indeks NY Empire State, dynamikę produkcji przemysłowej, wykorzystanie potencjału produkcyjnego oraz indeks nastroju Michigan Sentiment. Z powyższych publikacji inwestorzy najpilniej będą śledzili dane na temat inflacji CPI, bowiem to właśnie te dane (oraz PPI w kolejnym tygodniu we wtorek) FED będzie brał pod uwagę w decyzji dotyczącej stóp procentowych, którą poznamy 20 września. Proponuję teraz spojrzeć na sytuację techniczną na poszczególnych parach, bowiem ostatnie dni wprowadziły tu już pewne zmiany.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Końcówka tygodnia wreszcie przyniosła rozstrzygnięcia na tej parze. Doszło tu do wybicia się kursu poniżej miesięcznej linii wzrostowej, zlokalizowanej w rejonie 1,2780. Obecnie fala spadkowa ma szansę dotrzeć w rejon dołków z czerwca i lipca, czyli 1,2450. Ze średnioterminowego punktu widzenia sytuacja w zasadzie się jeszcze nie zmienia, bowiem można tu mówić o horyzoncie w zakresie ok. 1,2450 - 1,30 i aktualne umocnienie dolara jest jedynie ruchem w jego zakresie.