Reklama

Rynki czekają na sygnały

RYNEK MIĘDZYNARODOWY Godziny sesji azjatyckiej po raz kolejny nie przyniosły większych zmian na rynku eurodolara. Zgodnie z oczekiwaniami zwolennicy mocniejszej waluty amerykańskiej względem euro nie zdołali pokonać obszaru silnych wsparć zarysowanych w obszarze 1,2650 - 1,2660. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2687 dolara.

Publikacja: 13.09.2006 09:18

Na rynku coraz bardziej widoczne stają się w związku z tym sygnały oczekiwania. Inwestorzy najprawdopodobniej stopniowo redukują większość realizowanych transakcji ze względu na dane makroekonomiczne, które zapowiedziane są na druga połowę tygodnia. Chodzi tutaj przede wszystkim o dzisiejszy deficyt budżetowy, jutrzejszą wartość sprzedaży detalicznej oraz piątkowe odczyty na temat inflacji i dynamiki produkcji przemysłowej ze Stanów Zjednoczonych. Scenariusz taki potwierdzałyby wczorajsze wręcz szczątkowe reakcje uczestników rynku na komunikat na temat bilansu handlu zagranicznego za lipiec ze Stanów Zjednoczonych. Zgodnie ze wskazaniami amerykańskiego Departamentu Handlu deficyt handlowy USA wzrósł w lipcu o 5 proc. i osiągnął rekordową wysokość 68 mld USD. Ekonomiści prognozowali, że sięgnie 65,4 mld USD. W czerwcu wynosił 64,8 mld USD.

Obserwując odrętwiały ostatnio rynek walutowy odnieść można wrażenie, że większość inwestorów skierowała się w kierunku rynków towarowych. Ostanie godziny na dwóch najbardziej spekulacyjnych towarach: ropie naftowej i złocie przyniosły nowe, można już powiedzieć rekordowe minima. W przypadku złota cena za jedną uncję spadła do poziomu 579,00 dolarów. Ropa staniała natomiast do blisko 62 dolarów za baryłkę.

Z punktu widzenia zapowiedzianych na dzisiaj danych makroekonomicznych bez wątpienia najważniejszy jest komunikat o wysokości deficytu budżetowego za sierpień ze Stanów Zjednoczonych. Prognozy nie są korzystne dla waluty amerykańskiej.

Sytuacja techniczna eurodolara: piątkowe dołki umiejscowione w rejonie średnioterminowego silnego wsparcia: 1,2650 - 1,2660 zostały po raz kolejny skutecznie obronione. Co prawda trudno tutaj mówić jeszcze o sygnałach stricte prowzrostowych, niemniej jednak siła niedźwiedzi jest już zdecydowanie mniejsza. Układ wskaźników na najbliższe godziny pozostaje neutralny, co sugerowałoby pozostanie w widocznej od dwóch sesji konsolidacji. O dalszym jednak kierunku zadecydować może reakcja na dzisiejszą daną zza oceanu. Wskazać w związku z tym można sygnale zmian: 1,2730 - potwierdzenie fali wzrostowej i 1,2630 - możliwość dalszej aprecjacji dolara.

RYNEK KRAJOWY

Reklama
Reklama

Powrót na rynek mocniejszego złotego powoli staje się faktem. Można już powiedzieć, że polska waluta zaczyna systematycznie odrabiać starty. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 3,9600 złotego, a za jednego dolara 3,1175. Potwierdzają się w związku z tym prezentowane wcześniej sygnały.

Obecnie z duża dozą prawdopodobieństwa powiedzieć można również, że trzy zasadnicze determinanty zmian wartości złotego to: spięcia polityczne wokół kotwicy budżetowej - jak na razie spokojnie przyjmowane przez inwestorów, zasygnalizowany dzisiaj przez premiera powrót do rządu Zyty Gilowskiej oraz sentyment na rynku światowym.

Sytuacja techniczna: dzisiejsze otwarcie po raz pierwszy od kilku sesji przyniosło bardziej zauważalne zmiany. Na parze USD/PLN naruszone zostało wskazywane już kilkakrotnie wsparcie 3,1200. W odniesie do pary EUR/PLN notowania zbliżyły się w rejon 3,9550. Można w związku z tym oczekiwać, że nastrój wokół polskiej waluty w ciągu najbliższych godzin ulec może poprawie. Przełamanie wskazywanych miejsc charakterystycznych otworzyć może drogę do kolejnych wsparć usytuowanych odpowiednio na: 3,1050 i 3,9250.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama