Pod tym względem sporo atrakcji pojawiło się w końcówce tygodnia. W czwartek dostaliśmy bowiem kilka prodolarowych informacji. Sierpniowa sprzedaż detaliczna okazała się nieco wyższa od prognoz. Jednocześnie ceny w imporcie również okazały się wyższe. Nieco w opozycji do tych danych dostaliśmy informacje z rynku pracy, gdzie tygodniowa ilość nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych wyniosła 308k wobec spodziewanych 315k. Taki układ teoretycznie powinien dolara umocnić (dane o cenach w imporcie oraz sprzedaży detalicznej mogłyby być argumentem za podwyżką stóp), ale amerykańska waluta nieco się nawet osłabiła. Można więc było zakładać, że jest to dyskontowanie niższej od prognoz inflacji CPI, która publikowana była w piątek. Jest to bowiem jeden z poważniejszych argumentów dla FED (we wtorek dostaniemy jeszcze dane o PPI). Jak się jednak okazało, CPI była zgodna z prognozami, a więc tym samym można było mówić o pewnego rodzaju rozczarowaniu ze strony tych, którzy wcześniej sprzedawali dolara dyskontując niższy odczyt inflacji. Taka sytuacja wymusiła niejako umocnienie dolara w końcówce tygodnia.
Jak już wspomniałem, kluczowym wydarzeniem w nadchodzących dniach będzie środowa decyzja FED w sprawie poziomu stóp procentowych. O ile piątkowa inflacja CPI była zgodna z prognozami, o tyle pozostają nam jeszcze wtorkowe dane na temat PPI, które w przypadku odchylenia od prognoz mają szansę mocniej wpłynąć na rynek. Z pozostałych danych z USA w poniedziałek poznamy jeszcze bilans obrotów bieżących oraz przepływy kapitałów. We wtorek będą to dane z rynku nieruchomości, czyli zezwolenia na budowy domów oraz rozpoczęte inwestycje budowlane, natomiast na czwartek zaplanowano tradycyjnie cotygodniowe dane na temat ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, indeks wskaźników wyprzedzających (LEI) oraz indeks Philadelphia FED. Na piątek nie zaplanowano żadnych publikacji makroekonomicznych. Proponuję spojrzeć teraz na sytuację techniczną na poszczególnych parach z nieco szerszej perspektywy.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Minione dni przyniosły stabilizację kursu w rejonie 1,27. Biorąc pod uwagę zeszłotygodniowe wybicie dołem z poprzedniego zakresu horyzontalnego można powiedzieć, że amerykańska waluta nadal dobrze sobie radzi. Nie udało się bowiem stronie popytowej doprowadzić do zwyżki kursu ponad przełamane wcześniej wsparcie w rejonie 1,28 (miesięczna linia wzrostowa). Piątkowa sesja zakończyła się także dosyć wyraźną, czarną świecą w zakres aktualnego, krótkoterminowego horyzontu, co można tu odczytać jako próbę przygotowania rynku do dalszego spadku kursu (wzrostu wartości dolara). Kolejnym z istotnych wsparć powinny się okazać okolice 1,25. Oporu doszukiwałbym się w rejonie 1,28, a nieco wyżej również w strefie 1,2900/50.