Groźba wejścia największej światowej gospodarki w okres recesji po opublikowaniu piątkowych danych wydaje się dość realna. Inwestorzy w związku z tym realizując nowe transakcje patrzą na najnowsze odczyty statystyczno-ekonomicznymi zza oceanu. Dzisiaj taką informacją, która jest w stanie wprowadzić sporo zamieszania jest zapowiedziana na godzinę 16.00 wartość sprzedaży domów na rynku wtórnym w Stanach Zjednoczonych za sierpień. Segment nieruchomości już tradycyjnie odbierany jest jako najbardziej wrażliwa cześć gospodarki. Podane do opinii publicznej prognozy mówią o możliwości obniżenia się tego wskaźnika o 1,3%, co w odniesieniu do dolara oznaczałoby dalsze zmniejszenie popytu na tą walutę. O godzinie 15:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2770 dolara.
Czynnikiem, który w sposób coraz bardziej wyraźny wpływać zaczyna na wartość dolara jest nieprzerwanie od początku sierpnia taniejąca ropa naftowa. W poniedziałek cena tego strategicznego surowca spadła po raz pierwszy od pół roku poniżej 60 dolarów za baryłkę. Jak na razie nic nie wskazuje na to, aby można było mówić o zbliżającej się silniejszej korekcie. Wręcz przeciwnie ostatnie raporty OPEC oraz napływające informacje z Iranu sygnalizują możliwość dalszych spadków cen. Cena ropy w dostawach na listopad na giełdzie NYMEX w Nowym Jorku w handlu elektronicznym spadła o 61 centów, czyli o 1,0 proc., do 59,94 USD za baryłkę. Najbliższe wsparcie na tym rynku z technicznego punktu widzenia znajduje się w rejonie 58 dolarów za baryłkę. Faktem, który nie wszyscy obecnie jeszcze dostrzegają jest zmiana długoterminowego trendu. Spadek ceny o blisko 20 dolarów w jednej fali jest w przypadku ropy ewenementem.
Sytuacja techniczna eurodolara: poniedziałkowa sesja potwierdziła, że obszar oporów 1,2830 - 1,2850 stanowi istotne miejsce charakterystyczne. Realizacja zysków w tym obszarze sprowadziła kurs tej pary podczas dzisiejszej sesji do pierwszego wsparcia:1,2770 - 1,2760. Dynamika zmian, a raczej ich ograniczona amplituda wskazują, że byki nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Kolejny atak na 1,2830 jest w związku z tym możliwy, acz z upływem czasu coraz mniej prawdopodobny. Sygnałem startowym dla zwolenników słabszego zielonego może być natomiast wydźwięk dzisiejszej danej z rynku nieruchomości. Sygnalną powrotu na rynek słabszego dolara byłby powrót kursu na trwałe powyżej figury 1,2800.
RYNEK KRAJOWY
Obserwując zmiany wartości polskiej waluty na przestrzeni ostatnich kilku sesji odnieść można wrażenie, że uodporniła się ona na doniesienia polityczne. O godzinie 15:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 3,9690 złotego, a za jednego dolara 3,1060. Inwestorzy najprawdopodobniej doszli do przekonania, że pomimo ważnych przetasowań w rządzie i tak najważniejsze z ekonomicznego punktu widzenia będzie głosowanie nad votum zaufania dla rządu (zapowiedziane obecnie na połowę października) lub ewentualne głosowanie nad samorozwiązaniem sejmu. Pewnym potwierdzeniem takiego scenariusza może być dzisiejszy brak jakiejkolwiek reakcji na opublikowane przez GUS dane makroekonomiczne oraz zaskakujące dla rynku podniesienie stóp procentowych o 50 pb przez Węgierski Bank Centralny.