Pierwsza reakcja rynku mimo, iż była bardzo nerwowa - dolar umocnił się względem euro do poziomu 1,2730 trwała zaledwie kilka minut. Silne przetasowanie cen wywołane było faktem, że po raz pierwszy od 11 lat spadła średnia cena domów w skali roku. Spadek wyniósł 1,7 proc. do 225 tys dolarów. Jednak dane o sierpniowej sprzedaży domów na rynku wtórnym okazały się nieco lepsze od prognozowanych i nie w pełni potwierdziły obawy części ekspertów. Sprzedaż - co prawda - spadła do 6,30 mln domów jednak ekonomiści oczekiwali spadku do 6,18 mln. W konsekwencji już około godziny 17.00 za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2755 dolara. Praktycznie nic nie wydarzyło się również podczas godzin handlu nocnego - notowania eurodolara utknęły w wąskim przedziale ograniczonym poziomami 1,2740 - 1,2760. O godzinie 09:00 we wtorek zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2745 dolara.
Z fundamentalnego punktu widzenia najważniejsze dla notowań euro i dolara w dniu dzisiejszym będą: indeks klimatu gospodarczego instytutu Ifo za wrzesień z Niemiec oraz indeks zaufania konsumentów podawany przez Conference Board ze Stanów Zjednoczonych. Analizując rynek w oparciu o dostępne prognozy oczekiwać można, że dzisiejsze odczyty będą w stanie poprawić klimat wokół waluty amerykańskiej.
Sytuacja techniczna eurodolara: poniedziałkowa sesja potwierdziła, że obszar oporów 1,2830 - 1,2850 stanowi istotne miejsce charakterystyczne. Realizacja zysków w tym obszarze sprowadziła kurs tej pary w pierwszej części wczorajszej sesji do pierwszego wsparcia:1,2770 - 1,2760. Lepsze od oczekiwań dane makro zza oceanu wpłynęły na test kolejnego wsparcia 1,2735. Poziom ten wyznacza końcowy zakres ewentualnej korekty ostatnich wzrostów. Spadek kursu poniżej 1,2735 oznaczać będzie aprecjację zielonego nawet do 1,2650 - 1,2630. Z punktu widzenia aktualnego obrazu tej pary scenariusz taki wydaje się coraz bardziej prawdopodobny. Sygnalną powrotu na rynek słabszego dolara byłby powrót kursu na trwałe powyżej figury 1,2800.
RYNEK KRAJOWY
Początek wtorkowej sesji na krajowym rynku walutowym tradycyjnie już nie przyniósł większych zmian. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 3,9580 złotego, a za jednego dolara 3,1019. Otwarcie w związku z tym jest niemal identyczne jak to wczorajsze. Potwierdzają się zatem sygnalizowane ostatnio hipotezy, że inwestorzy zarówno ci krajowi jak i zagraniczni ograniczyli ilość przeprowadzanych transakcji. Sygnałem startowym do powrotu na rynek większej zmienności mogą być kluczowe dla polskiej gospodarki informacje o ewentualnych przedterminowych wyborach i ostatecznym kształcie "kotwicy budżetowej".