Ze statystycznego punktu widzenia jest to odreagowanie o zasięgu 70 punktów. Do pogorszenia klimatu wokół waluty amerykańskiej z pewnością przyczyniły się wczorajsze dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych. Zamówienia na dobra trwałe niespodziewanie spadły w sierpniu o 0,5 proc, podczas gdy ekonomiści prognozowali wzrost o 0,5 proc. Dana ta jak się potem okazało przyćmiła opublikowane w kolejnych godzinach informacje z sektora nieruchomości, które tym razem były nieco lepsze od wcześniejszych założeń rynku. Ilość sprzedaży nowych domów w Stanach Zjednoczonych wzrosła o 4,1 proc. do 1,05 mln. Bez wątpienia niewielkiemu osłabieniu dolara względem euro pomogły także zmiany na rynku towarowym. Po wczorajszym komunikacie na temat tygodniowej zmiany zapasów paliw, która okazała się niższa od oczekiwań doszło pierwszej od początku sierpnia zwyżki cen tego surowca. Ze baryłkę typu crude trzeba było nawet zapłacić blisko 63 dolary.
O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2725 dolara.
W czwartek z zapowiedzianych na dzisiaj danych makroekonomicznych najważniejsze będą jak zwykle te zza oceanu. Na pierwszy plan wysuwają się końcowe dane na temat PKB, miernik inflacji, wskaźnik wydatków konsumpcyjnych oraz cotygodniowy komunikat o ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych.
Sytuacja techniczna eurodolara: poniedziałkowa sesja potwierdziła, że obszar oporów 1,2830 - 1,2850 stanowi istotne miejsce charakterystyczne. Ostatnie kilkanaście godzin to próba uformowania bazy w obszarze 1,2670 - 1,2690. Poranna próba wyprowadzenia przez byki kursu górą zakończyła się na charakterystycznym poziomie 1,2730. Układ intra day wydaje się dość ociężały, widać jest, że zwolennikom słabszego dolara brakuje jeszcze siły. Można w związku z tym założyć, że do czasu publikacji danych makro dojść może do jeszcze jednej próby sprowadzenia kursu poniżej bariery 1,2700. Tak, czy inaczej potencjał do aprecjacji dolara powoli gaśnie i jeśli dzisiejsze dane znacząco nie wspomogą niedźwiedzi to najprawdopodobniej wrócimy na jakiś czas do słabszego zielonego.
RYNEK KRAJOWY