Reklama

TMS: Komentarz poranny

Złoty może jeszcze nieco zyskać na wartości Rynek krajowy: Złoty rozpoczął tydzień od umocnienia, które ma szanse być kontynuowane w najbliższych dniach. Ranne otwarcie nie przyniosło jednak większych zmian w relacji do poniedziałkowego zamknięcia - o godz. 9:46 za jedno euro płacono 3,9610 zł, a za dolara 3,1060 zł.

Publikacja: 03.10.2006 10:08

Widać, że inwestorzy zaczęli dystansować się od wydarzeń politycznych, chociaż im bliżej będzie 10 października, kiedy to zaplanowane zostało posiedzenie Sejmu, tym emocje będą ponownie rosnąć. Wczoraj prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, Waldemar Pawlak stwierdził, że nie wyklucza wznowienia rozmów z PiS, chociaż tak naprawdę nie wiadomo, kiedy miałoby do tego dojść. Ludowcy przyznają, że w obecnej atmosferze prowadzenie negocjacji byłoby trudne, a tłumaczenia przedstawicieli PiS dotyczące ujawnionej w ubiegłym tygodniu afery taśmowej, wydają się nie być do końca wystarczające. Nie wiadomo także, na ile PiS chciałby się podzielić z PSL władzą w ministerstwach. W efekcie równie prawdopodobne są wcześniejsze wybory, jak i zawiązanie koalicji. Głównym pytaniem może wkrótce okazać się to, czy PiS poprze wniosek PO dotyczący samorozwiązania Sejmu na zaplanowanym w przyszłym tygodniu posiedzeniu. W ubiegły piątek premier Kaczyński przyznał, że być może potrzeba będzie więcej czasu na skompletowanie parlamentarnej większości.

Bez większego echa przeszły wczorajsze informacje z resortu finansów i NBP. W pierwszym przypadku wiceminister Piotr Soroczyński przyznał, że wskaźnik inflacji CPI może wzrosnąć we wrześniu do 1,7-1,8 proc. r/r (wcześniej przedstawiciele RPP sugerowali jego spadek), chociaż dodał, że nie ma obecnie konieczności podnoszenia stóp procentowych. Drugą kwestią była natomiast rewizja danych o deficycie obrotów bieżących za II kwartał. Nieoczekiwanie wzrósł on do 1.184 mln EUR z 250 mln EUR, co tylko pokazuje rosnące znaczenie popytu krajowego i importu w wymianie handlowej.

Inwestorzy zignorowali także wieści, jakie napłynęły z Węgier. Po przegranych w ostatnią niedzielę przez rządzącą koalicję wyborach samorządowych ponownie nasiliły się żądania odejścia premiera Gyurcsanego ze stanowiska. Na fali presji zgodził się on wystąpić w najbliższych dniach do parlamentu z prośbą o wotum zaufania dla własnego gabinetu, do którego najprawdopodobniej dojdzie w najbliższy piątek. Teoretycznie fakt ten może jednak niewiele zmienić, gdyż socjaliści i Wolni Demokraci nadal posiadają większość w parlamencie. Naszym zdaniem nie można jednak wykluczyć, iż pod wpływem ulicznych protestów nie zdecydują się oni na zastąpienie Ferenca Guyrcsanego inną osobą z własnej partii. Tym samym obserwowane od wczoraj osłabienie forinta nie powinno być znaczące, o ile wspomniana koalicja nagle nie się nie rozpadnie, choć jest to mało prawdopodobne. Poza Węgrami w centrum uwagi będą także Czesi, gdzie jeszcze dzisiaj może dojść do głosowania nad wotum zaufania dla mniejszościowego rządu Mirka Topolanka.

Dzisiaj inwestorzy nie otrzymają wiele informacji z rynku. Sądzimy, że na fali pewnego uspokojenia w polityce, a także słabszego dolara na rynkach światowych, złoty może w najbliższych dniach jeszcze nieco zyskać na wartości. Okolice 3,9750 zł za euro i 3,1150 zł za dolara sugerowalibyśmy wykorzystywać do sprzedaży z celem odpowiednio 3,95 zł i 3,09 zł.

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

Poniedziałek nie okazał się najlepszy dla amerykańskiego dolara, który stracił na wartości do pozostałych walut. W przypadku euro przełożyło się to na ruch EUR/USD z okolic 1,2660 do 1,2750. Dzisiaj rano znaleźliśmy się jeszcze wyżej - ustanowiony został lokalny szczyt na poziomie 1,2767. O godz. 9:46 za jedno euro płacono 1,2746 dolara.

Z depesz agencyjnych wynikało, że do przeceny dolara przyczyniła się popołudniowa publikacja danych o indeksie ISM dla przemysłu, którego wartość obniżyła się we wrześniu do 52,9 proc. z 54,5 proc. odnotowanych w sierpniu. Prognozy rynku mówiły o odczycie na poziomie 53,5 proc. Takie tłumaczenie nie do końca jest właściwe, gdyż dolar tracił na wartości jeszcze przed tą publikacją. Podobnie jest z oczekiwaniami dotyczącymi obniżki stóp procentowych przez amerykański FED już w I kwartale 2007 r. - naszym zdaniem jest to przedwczesne. Niemniej jednak dopóki będą pojawiać się takie spekulacje, a na rynek nie napłyną sygnały sugerujące bliskie zakończenie cyklu podwyżek w strefie euro, dopóty dolar może pozostawać w pewnej defensywie. Sądzimy, że przełomowe w tym względzie może okazać się zaplanowane na najbliższy czwartek posiedzenie Europejskiego Banku Centralny, którego wydźwięk może być mniej "jastrzębi". Wprawdzie opublikowane wczoraj dane o indeksie PMI dla przemysłu we wrześniu, okazały się nieco lepsze od oczekiwań (wzrost do 56,6 pkt.), a w raporcie Komisji Europejskiej przyznano, że gospodarka jest w dobrym stanie i jest miejsce do dalszych podwyżek kosztów pieniądza, to członkowie ECB będą musieli w końcu zdać sobie sprawę, iż podwyżki stóp procentowych do zbyt wysokiego poziomu mogą okazać się zbyt ryzykowne.

Dzisiaj zmienność na rynku EUR/USD może być mniejsza niż zazwyczaj z racji święta narodowego w Niemczech. Wprawdzie zaplanowano publikację danych o inflacji PPI w strefie euro za sierpień o godz. 11:00, ale nie wydaje się, aby wpłynęła ona istotnie na notowania. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na dzisiaj dla EUR/USD jest tzw. "range trading" pomiędzy 1,2730 a 1,2780. Miejsca do sprzedaży euro szukalibyśmy dopiero jutro po południu, bądź w czwartek.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama