Widać, że inwestorzy zaczęli dystansować się od wydarzeń politycznych, chociaż im bliżej będzie 10 października, kiedy to zaplanowane zostało posiedzenie Sejmu, tym emocje będą ponownie rosnąć. Wczoraj prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, Waldemar Pawlak stwierdził, że nie wyklucza wznowienia rozmów z PiS, chociaż tak naprawdę nie wiadomo, kiedy miałoby do tego dojść. Ludowcy przyznają, że w obecnej atmosferze prowadzenie negocjacji byłoby trudne, a tłumaczenia przedstawicieli PiS dotyczące ujawnionej w ubiegłym tygodniu afery taśmowej, wydają się nie być do końca wystarczające. Nie wiadomo także, na ile PiS chciałby się podzielić z PSL władzą w ministerstwach. W efekcie równie prawdopodobne są wcześniejsze wybory, jak i zawiązanie koalicji. Głównym pytaniem może wkrótce okazać się to, czy PiS poprze wniosek PO dotyczący samorozwiązania Sejmu na zaplanowanym w przyszłym tygodniu posiedzeniu. W ubiegły piątek premier Kaczyński przyznał, że być może potrzeba będzie więcej czasu na skompletowanie parlamentarnej większości.
Bez większego echa przeszły wczorajsze informacje z resortu finansów i NBP. W pierwszym przypadku wiceminister Piotr Soroczyński przyznał, że wskaźnik inflacji CPI może wzrosnąć we wrześniu do 1,7-1,8 proc. r/r (wcześniej przedstawiciele RPP sugerowali jego spadek), chociaż dodał, że nie ma obecnie konieczności podnoszenia stóp procentowych. Drugą kwestią była natomiast rewizja danych o deficycie obrotów bieżących za II kwartał. Nieoczekiwanie wzrósł on do 1.184 mln EUR z 250 mln EUR, co tylko pokazuje rosnące znaczenie popytu krajowego i importu w wymianie handlowej.
Inwestorzy zignorowali także wieści, jakie napłynęły z Węgier. Po przegranych w ostatnią niedzielę przez rządzącą koalicję wyborach samorządowych ponownie nasiliły się żądania odejścia premiera Gyurcsanego ze stanowiska. Na fali presji zgodził się on wystąpić w najbliższych dniach do parlamentu z prośbą o wotum zaufania dla własnego gabinetu, do którego najprawdopodobniej dojdzie w najbliższy piątek. Teoretycznie fakt ten może jednak niewiele zmienić, gdyż socjaliści i Wolni Demokraci nadal posiadają większość w parlamencie. Naszym zdaniem nie można jednak wykluczyć, iż pod wpływem ulicznych protestów nie zdecydują się oni na zastąpienie Ferenca Guyrcsanego inną osobą z własnej partii. Tym samym obserwowane od wczoraj osłabienie forinta nie powinno być znaczące, o ile wspomniana koalicja nagle nie się nie rozpadnie, choć jest to mało prawdopodobne. Poza Węgrami w centrum uwagi będą także Czesi, gdzie jeszcze dzisiaj może dojść do głosowania nad wotum zaufania dla mniejszościowego rządu Mirka Topolanka.
Dzisiaj inwestorzy nie otrzymają wiele informacji z rynku. Sądzimy, że na fali pewnego uspokojenia w polityce, a także słabszego dolara na rynkach światowych, złoty może w najbliższych dniach jeszcze nieco zyskać na wartości. Okolice 3,9750 zł za euro i 3,1150 zł za dolara sugerowalibyśmy wykorzystywać do sprzedaży z celem odpowiednio 3,95 zł i 3,09 zł.
Rynek międzynarodowy: