Kurs eurodolara rano próbuje wybić się z kanału 1.2580-1.2610 w odreagowaniu piątkowych spadków.
Już po zamknięciu rynku w Europie poznamy rozmiary amerykańskiego deficytu budżetowego. Na rynku międzynarodowym panuje spokój pomimo niestabilnej sytuacji politycznej w Północnej Azji.
Kursy złotego pozostają stabilne, zmienność jest niewielka (kilkadziesiąt pipsów). Najważniejszą wiadomością dnia jest potwierdzenie przez prof. Grzelońską faktu prowadzenia wstępnych rozmów w sprawie objęcia fotela prezesa NBP. Partia rządząca nie ukrywała, że jej zdaniem bank centralny powinien poza zwalczaniem inflacji koncentrować się również na podtrzymywaniu wysokiego tempa wzrostu. Szeroka gama teoretycznych modeli ekonomicznych mówi, że w takiej sytuacji bank utraciłby swoją wiarygodność i nie mógł skutecznie wypełniać żadnego ze swoich zadań. Prof. Grzelońska doskonale rozumie rozmaite niuanse związane z funkcjonowaniem tak ważnej instytucji i niejednokrotnie podkreślała, że głównym celem banku centralnego jest i powinna pozostać walka z inflacją. Jest to o tyle ważne dla złotego, że jeśli nowy prezes będzie w oczach inwestorów podatny na naciski polityczne, to wówczas nasz rynek finansowy zdecydowanie straci sporo ze swojej atrakcyjności.
Z technicznego punktu widzenia nadal posiadacze złotego mają powody do patrzenia w przyszłość z optymizmem. Wczorajsza sesja przyniosła wyhamowanie tempa aprecjacji złotego, ale nadal są spore szanse na test poziomu 3.90 na EURPLN i niewielkie spadki na USDPLN.
Piotr Denderski