Dzisiejsza "Rzeczpospolita" doniosła, że zgodzono się na postulat Samoobrony odnośnie wprowadzenia bezterminowych zasiłków dla bezrobotnych na poziomie 800 zł miesięcznie, a także większy zwrot akcyzy za paliwo rolnicze. Spekuluje się także, iż pod obrady Sejmu mogą trafić projekty wprowadzenia podatku obrotowego, czy ustawy o Narodowym Banku Polskim. W przyszłym roku mogą także powrócić kwestie zwiększenia kwot wolnych od podatku i nakładów na rolnictwo. To, co najważniejsze, to zniknięcie z deklaracji programowej "nowej-starej" koalicji sformułowań o wprowadzaniu programu taniego państwa - teraz pozostały tylko zapisy o tym, że ma być ono "bezpieczne i sprawiedliwe". W sytuacji powyższych informacji można postawić pytanie, czy deklaracje zachowania 30 mld zł kotwicy budżetowej nie pozostaną tylko sformułowaniami na papierze, a działania wicepremier Zyty Gilowskiej zmierzające do obniżenia deficytu sektora finansów publicznych, liczonego wg. unijnej metodologii, poniżej wymaganych 3 proc., mogą okazać się bardzo trudne w realizacji.
Dzisiejsza reakcja rynku nie powinna, zatem nikogo dziwić - notowania EUR/PLN naruszyły poziom 3,90 zł, a USD/PLN powrócił powyżej poziomu 3,10 zł. O godz. 9:56 za jedno euro płacono 3,9060 zł, a za dolara 3,11 zł. Sytuację dodatkowo pogarsza fakt widocznej od początku tygodnia realizacji zysków w całym regionie (węgierski forint i obie korony). To sugeruje, że osłabienie złotego może być dzisiaj kontynuowane. Spodziewamy się wzrostu EUR/PLN w okolice 3,9150 zł, a USD/PLN 3,13 zł. Nie można wykluczyć, że później sytuacja się nieco uspokoi, gdyż od deklaracji do czynów droga zawsze jest daleka. Niemniej jednak, klimat wokół Polski zacznie się pogarszać, a inwestorzy zaczną się obawiać powtórki wariantu węgierskiego w ciągu najbliższych lat.
Poza polityką uwaga rynku skupi się dzisiaj także na danych makroekonomicznych - o godz. 14:00 poznamy dane o produkcji przemysłowej i inflacji PPI. Wydaje się, że większe znaczenie mogą mieć te pierwsze informacje, gdyż na szybkie podwyżki stóp procentowych nie ma, co liczyć (wczoraj zasugerował to kolejny członek RPP - Andrzej Wojtyna). Tymczasem, jeżeli zaczną pojawiać się pierwsze sygnały mogące sugerować zbliżające się w 2007 r. spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego, to w połączeniu z możliwym rozluźnieniem fiskalnym w wykonaniu posłów koalicji, może mieć fatalne przełożenie. Naszym zdaniem dzisiejszy odczyt danych o produkcji przemysłowej za wrzesień może być jednak lepszy od rynkowych prognoz na poziomie 10,1 proc. r/r i wyniesie 11,4 proc. r/r wobec 12,5 proc. r/r w sierpniu.
Rynek międzynarodowy:
Wczorajszy natłok informacji makroekonomicznych ze strefy euro i USA nie doprowadził jednak do większych zmian w poziomie dolara na rynkach światowych. Widoczna była jego nieznaczna słabość, zwłaszcza wobec walut azjatyckich. To wynik z jednej strony poniedziałkowych informacji o możliwości zwiększeniu rezerw w jenie przez Rosyjski Bank Centralny, a z drugiej pewnej ignorancji rynku na dalsze spekulacje wokół Korei Północnej. Widać, że inwestorzy właściwie odebrali deklaracje o "wypowiedzeniu wojny" jako dyplomatyczny blef i próbę sprawdzenia własnej pozycji przez reżim Kim Dzong Ila. Niemniej w dłuższym okresie czynnik ten będzie ważył na pozycji jena i to na jego niekorzyść - gdyż problem koreański nie prędko się rozwiąże z racji polityki prowadzonej przez Chiny.