Wskaźnik wydatków konsumpcyjnych (PCE) w III kwartale kształtował się na poziomi 2,5 proc. (prognoza: 3,3 proc.), ten sam wskaźnik bez paliw i żywności (PCE core) miał wartość 2,3 proc. (prognoza: 2,5 proc.), natomiast deflator 1,8 proc. (prognoza: 2,9 proc.).
Rynki finansowe zareagowały na opublikowane dane osłabieniem dolara, spadkiem rentowności amerykańskich obligacji (wzrostem ich ceny) oraz tylko nieznacznym osłabieniem kontraktów terminowych na główne amerykańskie indeksy.
Opieszała reakcja Wall Street, na bardzo słabe dane o PKB w III kwartale br., nie jest żadnym zaskoczeniem. Utrzymujące się dobre nastroje sprawiają, że inwestorzy patrzą na te dane przez pryzmat przyszłych, szybkich cięć stóp procentowych przez Fed.
Te oczekiwania mogą jednak okazać się złudne. W sytuacji gdy wskaźnik bazowy CPI, sięgnął we wrześniu 2,9 proc., co jest poziomem najwyższym od 10 lat (poziom poniżej 2 proc. Fed uznaje za "komfortowy"), ewentualne obniżki stóp procentowych dodatkowo nakręcą spiralę inflacji. Wydaje się, że w tej sytuacji Fed nie zaryzykuje złagodzenia polityki monetarnej.
Z dniem kiedy Wall Street zda sobie z tego sprawę, przy okazji uświadamiając sobie, że amerykańska gospodarka podąża w kierunku stagflacji, na amerykańskich giełdach skończą się wzrosty. Przynajmniej te średnioterminowe.