Publikacja danych nie przyniosła żadnych niespodzianek, gdyż najważniejszy dzisiaj wskaźnik PCE core, obrazujący tendencje w wydatkach osobistych konsumentów, pokazał zgodny z oczekiwaniami wzrost o 0,2% w ujęciu miesięcznym. Z kolei w ujęciu rocznym wskaźnik ten nieznacznie zniżkował do 2,4% z 2,5% w sierpniu. W połączeniu z ostatnią publikacją spadku dynamiki amerykańskiego PKB w III kw., można sądzić, że FED złagodzi teraz retorykę. Niemniej jednaj największy jastrząb w tym gremium, J. Lacker, sądzi, że USA powróci na ścieżkę stabilnego wzrostu w 2-giej połowie 2007 roku, a koszty dla gospodarki z tytułu spowolnienia w sektorze nieruchomości będą ograniczone w przyszłych kwartałach, co przemawiałoby za zacieśnieniem polityki pieniężnej. W opinii rynku bardziej prawdopodobne jednak jest rozważenie przez amerykańskie władze monetarne ewentualnych obniżek kosztu pieniądza, które nadałyby gospodarce tak potrzebnego teraz przyspieszenia. O godz. 16.30 za euro płacono 1,2712 dolara amerykańskiego.
Złoty na początku tygodnia pozostawał stabilny, chociaż w porannych godzinach handlu doznał przejściowego osłabienia, gdy agencja Fitch wskazała na konieczność zreformowania zasad ostrożnościowych dotyczących zarządzania długiem publicznym w Polsce. Przy braku istotnych danych makroekonomicznych z kraju, rynek oczekiwał na impuls z rynku eurodolara, gdzie niestety nie doszło do większych ruchów. Dalsze umocnienie złotego stoi jednak pod znakiem zapytania, gdyż w koalicji znów doszło dzisiaj do sporów o budżet, a konkretnie o pieniądze na waloryzację rent i emerytur oraz dopłaty dla rolników. Minister finansów nie zgadza się na zwiększenie wydatków, co może doprowadzić do kolejnych spięć w koalicji. O godz. 16.40 za euro płacono 3,8850, a za dolara 3,0560 złotego.
Wojciech Maciak
DM TMS Brokers S.A.