Podaż starała się je sforsować, ale byki skutecznie powstrzymywały te próby i w rezultacie na rynku panowała względna stabilizacja. Indeks zaczął na minusie i po krótkim wzroście zawrócił w dół, co na kontraktach dało impuls dla wyprzedaży. Powyższe wsparcie zostało przebite i dopiero tuż poniżej 3110 pkt. spadek został zatrzymany. Z tego rejonu zaczęło się też odbicie, które przed południem znacznie przybrało na sile. Tuż poniżej przebitego na otwarciu poziomu 3150 pkt. nastąpiło zatrzymanie i chociaż po korekcie popyt starał się jeszcze raz zaatakować powyższą granicę, to nie udało się poprawić wcześniejszego szczytu. Rynek znów zaczął podążać w dół, a negatywnie odebrane dane z USA, do reszty zniechęciły popyt. Efektem była mocna zniżka i nowe minimum na 3109 pkt. Z tego poziomu nastąpiło odreagowanie, które po kilkudziesięciu minutach przeszło w mocny wzrost. Podaż odpowiedziała jednak równie zdecydowanie i bardzo szybko zdecydowana większość zwyżki została zniwelowana. Zamknięcie przyniosło niewielki wzrost, ale nie zmienił on zasadniczo obrazu rynku.

Sam przebieg wczorajszej sesji wskazywał na niezdecydowanie, jednak trudno doszukiwać się w tym argumentu dającego powody do optymizmu jeśli chodzi o kierunek ruchu w najbliższym czasie. Obraz rynku ulega bowiem sukcesywnemu pogorszeniu, a jednym z ważniejszych negatywnych sygnałów jest sforsowanie kilku oporów w tym zwłaszcza poziomów 3150 pkt. oaz 3130 pkt. Przebicie pierwszej z tych barier jest równoznaczne z wybiciem dołem z ponad dwutygodniowej konsolidacji, której zakres daje potencjał dla spadków ponad 100 pkt., czyli w obręb luki hossy z 10 października. Także ze strony wskaźników nie widać obecnie przesłanek pozwalających oczekiwać wkrótce wyraźniejszej zmiany kierunku. Niektóre z szybkich oscylatorów jak CCI i %R zdecydowanie weszły do obszarów wyprzedania, ale to jeszcze nie jest wystarczający powód by spodziewać się odreagowania. Pogarszającą się sytuację potwierdzają MACD i ROC, z których pierwszy zszedł poniżej średniej, a do strefy ujemnej i oba dały w ten sposób sygnały sprzedaży. Po drodze do wspomnianego okna hossy jest jeszcze kilka wsparć, jak poziom 3083 pkt., gdzie znajduje się 50% zniesienia fali wzrostowej z września i października. Może to sprowokować odreagowanie, ale powinna to być jedynie korekta, a pierwszym oporem jest 3150 pkt.