Dzisiaj rano za jedno euro płacono 3,8380 zł, a za dolara 3,0220 zł.
Siła naszej waluty to wynik nadal dosyć dobrego klimatu panującego w naszym regionie i dobrych danych makroekonomicznych z Polski. Nie bez znaczenia była także piątkowa, popołudniowa decyzja Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że ostatnia nowela do ustawy o ordynacji samorządowej była zgodna z konstytucją - to oddaliło ewentualne ryzyko polityczne związane z terminem lokalnych wyborów. W kwestii danych makroekonomicznych to zeszłotygodniowe pozytywne słowa wicepremier Zyty Gilowskiej nt. perspektyw kształtowania deficytu budżetowego znajdują swoje przełożenie - w piątek po południu resort finansów poinformował, że po dziesięciu miesiącach b.r. wykonanie rocznego planu deficytu może wynieść 54,0-55,0 proc. wobec 60-61,5 proc. szacowanych wcześniej. W efekcie w tym roku deficyt może być niższy, o co najmniej 2 mld zł - to wynik wyższych dochodów z VAT i akcyzy. Z kolei w wywiadzie dla dzisiejszej "Gazety Prawnej" minister Gilowska stwierdziła, że Polska powinna być gotowa na przyjęcie euro w 2010 r., kiedy to odbędzie się referendum w tej sprawie.
Dzisiaj rynek nie otrzyma wielu istotnych informacji poza przetargiem rocznych bonów skarbowych o wartości 0,8 mld zł. Większy wpływ na notowania złotego mogą mieć, zatem notowania EUR/USD na rynkach światowych i klimat w regionie. Dzisiaj spodziewalibyśmy się wahań EUR/PLN w przedziale 3,8300-3,8550, a w przypadku USD/PLN sugerowalibyśmy wykorzystać rejon 3,01 do krótkoterminowych zakupów z celem do 3,04. To wynik spodziewanego przez nas spadku notowań EUR/USD w najbliższym czasie.
Rynek międzynarodowy:
Końcówka ubiegłego tygodnia okazała się bardzo dobra dla amerykańskiej waluty, która zdołała odrobić część strat z poprzednich dni. Przyczyniły się do tego lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy w USA za październik. Wprawdzie w tym okresie przybyło "tylko" 92 tys. nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych wobec prognozowanych 125 tys., to jednak pozytywnie została odebrana rewizja danych za wrzesień - z 51 tys. do 148 tys., a także spadek stopy bezrobocia do 4,4 proc. Informacje te pokazały, że amerykańska gospodarka nie ma się aż tak źle jak sądzono i oddaliły perspektywę rychłej obniżki stóp procentowych przez FED. To potwierdził także odczyt indeksu ISM dla sektora usług, który nieoczekiwanie wzrósł w październiku aż do 57,1 pkt. przy szacowanych 54,5 pkt. W efekcie w piątek po południu notowania eurodolara oscylowały nieco poniżej figury 1,27.