Nocne osłabienie amerykańskiej waluty wywołały wypowiedzi Janet Yellen, szefowej Fed z San Francisco oraz Toshihiko Fukui, szefa Banku Japonii. Yellen stwierdziła, że niektóre kraje z nadmiernymi rezerwami, mogą inwestować mniej swoich funduszy w aktywa denominowane w dolarze, tym samym dywersyfikując swe rezerwy.
Szef Banku Japonii (BoJ), zasugerował natomiast, że bank może z wyprzedzeniem podnieść stopy procentowe, nie czekając na sygnały z japońskiej gospodarki. To pośrednio, poprzez spadek kursu USD/JPY, wpłynęło na osłabienie dolara. Odżyły bowiem spekulacje, że jeszcze raz w tym roku BOJ podniesie stopy. Ostatni raz w Japonii stopy wzrosły w lipcu (z zerowego poziomu do 0,25 proc.). Była to pierwsza ich podwyżka od 6 lat.
Nocne osłabienie dolara wobec głównych światowych walut, chociaż tylko w przypadku EUR/USD w praktyce oznaczało powrót w okolice poziomów sprzed piątkowego umocnienia "zielonego", nie jest korektą tego umocnienia, ale powrotem do głównego impulsu. Do takich wniosków prowadzi nie tylko analiza techniczna, ale również założenie, że jedne dane nie mogą zmienić sytuacji na rynku o 180 stopni.
Dlatego też aktualnie jest większe prawdopodobieństwo dalszego osłabienia dolara, niż jego ponownego zdecydowanego wzmocnienia. Chociaż zapewne już nie dziś. Zmienność na rynku walutowym może bowiem ograniczać oczekiwanie na wyniki dzisiejszych wyborów w USA. Stąd też jest realne, że po nocnych zmianach, handel na głównych parach w najbliższych godzinach, będzie odbywał się wokół aktualnych poziomów.
Marcin R. Kiepas