Dosyć prawdopodobne, że to osłabienie będzie kontynuowane także podczas dzisiejszej sesji. Nie wykluczamy testowania okolic 3,85 zł za euro, a także 3,03 zł za dolara.
Dosyć prawdopodobne, że impuls przyjdzie z regionu, który był już wczoraj nieco słabszy.
Notowania węgierskiego forinta powróciły powyżej poziomu 260, a realizacja zysków widoczna była także na czeskiej koronie, która w poniedziałek była najmocniejsza w historii. Nieco słabsza była także słowacka waluta, a na rynku zaczęto spekulować o możliwej interwencji tamtejszego banku centralnego - wszak zbyt mocna waluta nie wszystkim musi odpowiadać.
Tymczasem w najbliższym czasie może być trudno o nowe impulsy mogące przyczynić się do dalszego umocnienia złotego i walut naszego regionu. Inwestorzy uwzględnili już w swoich decyzjach optymistyczne informacje wysyłane przez nasz resort finansów odnośnie perspektyw deficytu budżetowego i wzrostu gospodarki. Tymczasem pewnym zagrożeniem mogą okazać się wypowiedzi przedstawicieli amerykańskiego FED.W poniedziałek Michael Moskow i Sandra Pianalto nie wykluczyli, że bank centralny może podwyższyć stopy procentowe, jeżeli inflacja nadal będzie się utrzymywać na zbyt wysokich poziomach. Z kolei zdaniem byłego szefa FED, Alana Greenspana ostatnie spowolnienie amerykańskiej gospodarki może okazać się przejściowe. Restrykcyjny scenariusz mógłby jednak doprowadzić do odciągnięcia kapitałów z rynków wschodzących w kierunku rentownych i bezpiecznych amerykańskich aktywów. Mimo, że rzeczywiste prawdopodobieństwo realizacji takiego scenariusza nie jest zbyt duże, to może to mieć pewne przełożenie na zachowanie się rynków.
Rynek międzynarodowy: