Reklama

TMS: Komentarz poranny

Rynki nie reagują nerwowo na wypowiedzi Urszuli Grzelońskiej Rynek krajowy: W poniedziałek rano złoty pozostawał stabilny - o godz. 9:38 jedno euro płacono 3,8060 zł, a za dolara 2,9650 zł. Inwestorzy dosyć spokojnie przyjęli piątkową wypowiedź prof. Urszuli Grzelońskiej, która stwierdziła, że złoty jest obecnie przewartościowany o 10-15 proc. i dodała, że Polska może nie spełnić unijnych kryteriów konwergencji w 2009 r w przypadku pogorszenia się prognoz wzrostu gospodarczego.

Publikacja: 20.11.2006 08:58

Po pierwsze była to jak na razie wciąż prywatna opinia kandydatki na stanowisko szefa NBP (chociaż najpoważniejszej), a po drugie Urszula Grzelońska wyraźnie przyznała, że jakakolwiek próba ingerencji w kurs polskiej waluty byłaby zbyt ryzykowna. Nie można wykluczyć, że dla inwestorów (zwłaszcza tych operujących na rynku długu) istotniejsza były słowa dotyczące przyszłej polityki monetarnej - zdaniem pani profesor Rada nie musi się spieszyć z decyzjami i jeszcze przez cały pierwszy kwartał 2007 r. może analizować sytuację. Mniej "jastrzębia" była także dzisiejsza wypowiedź Haliny Wasilewskiej-Trenkner, która przyznała wprawdzie, że presja inflacyjna narasta, to jednak pewne procesy na rynkach światowych (zachowanie się rynku ropy) ją osłabiają, co może odsunąć decyzję o podwyżce stóp procentowych. Nie jest ona jednak wykluczona i to już na początku 2007 r. Analizując ostatnie wypowiedzi członków RPP widać jednak, że jedynym zagorzałym "jastrzębiem" przestrzegającym przed skutkami wzrostu inflacji pozostał Leszek Balcerowicz.

Dzisiaj inwestorzy otrzymają dane o dynamice produkcji przemysłowej i cenach PPI w październiku o godz. 14:00. Oczekuje się poprawy w pierwszym przypadku (do 13,7 proc. r/r), przy ustabilizowaniu się wskaźnika cen produkcji sprzedanej przemysłu (spadek z 3,6 proc. r/r do 3,4 proc. r/r). Te informacje mogą potwierdzić fakt dobrego stanu polskiej gospodarki przy jednoczesnej niezbyt dużej presji inflacyjnej. Z kolei na Węgrzech w tym samym momencie opublikowana zostanie decyzja tamtejszego banku centralnego, który może podwyższyć stopy procentowe o 25 p.b. do 8,25 proc. w odpowiedzi na rosnącą inflację. Jeżeli tak się stanie to forint może jeszcze zyskać na wartości, a za nim pozostałe waluty naszego regionu.

Tym samym okolice 3,8150 zł na EUR/PLN i 2,98 zł na USD/PLN zgodnie ze wskazaniami analizy tygodniowej sugerowalibyśmy wykorzystać do sprzedaży walut za złotówki. Nie wykluczamy, że notowania EUR/PLN powrócą poniżej 3,80 zł, a USD/PLN poniżej 2,96 zł.

Rynek międzynarodowy:

Weekendowe spotkanie G-20 w Melbourne nie wniosło tak naprawdę niczego do obrazu rynku. Jego uczestnicy wezwali wprawdzie do zwiększenia elastyczności w kształtowaniu się kursów walutowych, ale bez odniesienia się do poszczególnych walut. Tymczasem część uczestników rynku spodziewała się słów nt. słabości jena i zbytniej siły euro, a także krytyki wobec Chin w kwestii kursu juana. Nie dość, że one nie padły, to dodatkowo szef Europejskiego Banku Centralnego powtórzył formułkę o konieczności zachowania "wzmożonej czujności", co jest wyraźnym sygnałem kontynuacji procesu podwyżek stóp procentowych. Inwestorzy chyba się do nich przyzwyczaili, bo reakcja nie była znacząca.

Reklama
Reklama

W piątek dolar tracił dodatkowo po niezbyt korzystnych informacjach z rynku nieruchomości (w październiku silnie spadły liczby rozpoczętych budów i wydanych pozwoleń na nie), a także spekulacjach o kolejnych kłopotach funduszy hedgingowych (można się domyślać, że będących wynikiem pogarszającej się sytuacji na rynku surowców).

Ten tydzień będzie dosyć spokojny, jeżeli chodzi o publikację danych makro. Dzisiaj otrzymamy tylko dane o dynamice wskaźników wyprzedzających w amerykańskiej gospodarce o godz. 16:00. Oczekuje się ich wzrostu w październiku o 0,2 proc. m/m. Analiza techniczna daje większe szanse na kontynuację trendu wzrostowego na EUR/USD, niż jego zmianę. Tym samym okolice 1,2820 sugerowalibyśmy wykorzystywać do zakupów z celem do 1,2870. Zlecenia obronne stop-loss można ustawić na poziomie 1,2790. O godz. 9:40 za jedno euro płacono 1,2830 dolara.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama