Reklama

TMS: Komentarz poranny

Rynek krajowy: Przez pierwsze godziny wczorajszej sesji złoty pozostawał stabilny, a ponownie zaczął zyskiwać po publikacji dosyć dobrych danych o październikowej dynamice produkcji przemysłowej i cenach produkcji sprzedanej przemysłu. W pierwszym przypadku figura przekroczyła oczekiwania na poziomie 13,7 proc. r/r i wyniosła 14,6 proc. r/r, a w drugim odnotowaliśmy zgodny z szacunkami spadek do 3,4 proc. r/r z wcześniejszych 3,6 proc. r/r.

Publikacja: 21.11.2006 09:01

To sprawiło, że analitycy podwyższyli swoje prognozy wzrostu gospodarczego na IV kwartał i cały 2006 r. Zdaniem resortu finansów dynamika PKB w tym roku może wynieść 5,4 proc. r/r wobec prognozowanych wcześniej 5,2 proc. r/r. Z kolei spadek wskaźnika inflacji PPI spowodował, że Rada Polityki Pieniężnej nie jest zmuszona do zbytniego pośpiechu w kwestii podwyżek stóp procentowych. Analizując ostatnie wypowiedzi jej członków można odnieść wrażenie, że jedynym zagorzałym "jastrzębiem" pozostał Leszek Balcerowicz, który notabene kończy swoją kadencję już za niecałe 2 miesiące. Zresztą jego słowa były zbieżne z tym, co usłyszeliśmy wczoraj z ust przedstawicielki Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Susan Schadler przyznała, że podwyżka stóp powinna nastąpić w ciągu kilku miesięcy, aby powstrzymać inflację i ponownie wezwała polski rząd do przeprowadzenia bardziej zdecydowanych reform finansów publicznych. Przestrzegła, iż bez nich spełnienie do 2009 r. unijnych kryteriów konwergencji może okazać się niemożliwe. Niejako w odpowiedzi na te zarzuty resort finansów poinformował wczoraj po południu, iż najprawdopodobniej 28-29 listopada b.r. rząd przyjmie aktualizację programu konwergencji, który zostanie przedstawiony unijnym urzędnikom na początku grudnia. Przypomnijmy, iż w tych dniach wicepremier Zyta Gilowska spotka się z unijnymi ministrami finansów, gdzie będzie przekonywać ich do realności podjętych działań zmierzających do redukcji deficytu sektora finansów publicznych.

Naszej waluty nie osłabiła wczorajsza decyzja Węgierskiego Banku Centralnego, który wbrew oczekiwaniom rynku nie podwyższył stóp procentowych. Podczas konferencji prasowej prezes NBH, Zsigmond Jarai przyznał, że jego członkowie byli podzieleni, co do wpływu wcześniejszych posunięć na spowolnienie tempa konsumpcji. Nie zasugerowano jednak przerwy w cyklu podwyżek, przez co węgierski forint po krótkotrwałym osłabieniu ponownie zaczął się umacniać. Wyraźnych sygnałów nie przyniosło także zachowanie się euro wobec dolara na rynkach światowych, gdzie przez większą część sesji notowania były stabilne wokół 1,2830.

Wydaje się, że kolejne dni powinny przynieść stabilizację kursu naszej waluty w rejonie 3,79-3,80 zł za euro z nastawieniem na jej dalsze umocnienie. Tym samym ewentualny wzrost do 3,8050 zł można wykorzystywać do sprzedaży, a pokonanie poziomu wsparcia na 3,7850 zł otworzy drogę do dalszych spadków. W przypadku USD/PLN ewentualny wzrost do 2,97 zł można wykorzystywać do sprzedaży "zielonych", gdyż tutaj średnioterminowy trend pozostaje spadkowy. Naruszenie wsparcia na 2,9550 zł da sygnał do dalszych zniżek (2,94 zł). O godz. 9:36 za jedno euro płacono 3,7930 zł, a za dolara 2,9570 zł.

Rynek międzynarodowy:

Poniedziałek nie przyniósł większych zmian w poziomie dolara na rynkach światowych, co można wiązać ze zbliżającym się dłuższym weekendem w USA i Japonii (czwartkowe święto). Na rynek nie napłynęły także istotne publikacje danych makroekonomicznych i tak też będzie przez kolejne dni. Opublikowane wczoraj o godz. 16:00 dane o dynamice wskaźników wyprzedzających w gospodarce w październiku były zgodne z oczekiwaniami na poziomie 0,2 proc. m/m, chociaż warto zwrócić uwagę na rewizję w górę danych wrześniowych (z 0,1 proc. m/m do 0,4 proc. m/m). Wiele nie wniosła także wieczorna wypowiedź Richarda Fishera z FED, który przyznał, że bieżąca polityka FED jest odpowiednia, chociaż nie wykluczył, że bank centralny mógłby zacząć działać w sytuacji utrzymywania się inflacji bazowej przez dłuższy okres na zbyt wysokim poziomie. Dzisiaj rano najważniejszymi informacjami były te z Japonii (publikacja zapisków z październikowego posiedzenia Banku Japonii) i Francji (wstępny odczyt danych o wzroście PKB w III kwartale). Uczestnicy banku centralnego zgodzili się z tezą, iż stopy procentowe powinny być dalej podnoszone w umiarkowany sposób, chociaż dali sobie czas na zapoznanie się z danymi makroekonomicznymi, aby móc ocenić wpływ wzrostu kosztu pieniądza na gospodarkę. Zdaniem zastępcy szefa BoJ, Toshiro Muto kwestia podwyżek pozostaje, zatem otwarta (nawet podczas grudniowego posiedzenia, chociaż to wydaje się mało prawdopodobne). Większość uczestników rynku spodziewa się wzrostu głównej stopy do 0,50 proc. do marca 2007 r. Te informacje nie pomagają jednak jenowi, który od ponad tygodnia porusza się w przedziale 117,50-118,50 za dolara. W przypadku Francji odczyt PKB był zgodny z oczekiwaniami (w III kwartale jego dynamika była zerowa), co raczej nie napawa optymizmem tamtejszych polityków. Czy jednak zdecydują się oni na ponowne werbalne interwencje? Wydaje się to mało prawdopodobne, gdyż te w ubiegłym tygodniu wiele nie dały.

Reklama
Reklama

Notowania EUR/USD utrzymały się wczoraj powyżej kluczowego poziomu figury 1,28. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,2825 dolara. Mimo, że w najbliższych godzinach bardziej prawdopodobna jest konsolidacja, to jednak warto pamiętać o tym, że dotychczas nie padły żadne istotne sygnały mogące sugerować zmianę dotychczasowego trendu wzrostowego na tej parze. Tym samym okolice 1,2820 sugerowalibyśmy wykorzystywać do zakupów, przy założeniu zleceń stop-loss na poziomie 1,2790. Jednym z pierwszych celów dla tych pozycji pozostają okolice 1,2870.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama