Naszą walutę cały czas wspiera pozytywny sentyment w całym regionie - zarówno obie korony, jak i forint utrzymują się na rekordowo mocnych poziomach, a inwestorzy nie są na razie zbyt skłonni do realizacji zysków. Nie można wykluczyć, że fundusze spróbują utrzymać status quo do końca roku, aby korzystnie zamknąć roczne budżety. To może się udać, o ile na rynek nie napłyną nowe, zaskakujące informacje.
Nie będą nimi jednak, ani dzisiejsze wyniki przetargu zamiany obligacji, ani czwartkowe dane o inflacji bazowej. W pierwszym przypadku inwestorzy wykorzystają ten fakt do próby zakupów nieco tańszych papierów na rynku pierwotnym, chociaż niezaspokojony popyt i tak w końcu trafi na rynek wtórny i doprowadzi do kolejnego spadku rentowności obligacji. W drugim, dane o inflacji bazowej, raczej potwierdzą to, o czym wiadomo już od dłuższego czasu - Rada Polityki Pieniężnej podwyższy stopy, ale nie prędko. Z kolei zaplanowane na koniec tygodnia informacje o dynamice sprzedaży detalicznej w październiku, powinny potwierdzić dosyć dobry stan polskiej gospodarki.
Tym samym w perspektywie najbliższych dni złoty powinien pozostawać mocny. Naruszenie okolic 2,9550 zł na USD/PLN sprawiło, że poziom ten można obecnie wykorzystywać do sprzedaży dolarów. Notowania powinny zmierzać w kierunku poziomu 2,93 zł. Zlecenie stop-loss negujące spadkową koncepcję, można ustawić na poziomie 2,9750 zł. W przypadku EUR/PLN do sprzedaży można wykorzystywać okolice 3,8050 zł, a kluczowym wsparciem cały czas pozostaje rejon 3,7850 zł. Scenariusz ten przestanie być aktualny w przypadku przebicia w górę poziomu 3,82 zł.
Rynek międzynarodowy:
Mimo, że z racji czwartkowego święta w Stanach Zjednoczonych i Japonii, a także braku publikacji istotnych danych makroekonomicznych, handel na rynku dolara był nieco płytszy, niż zazwyczaj, to amerykańska waluta straciła w godzinach wieczornych i nocnych na wartości. Pojawiły się informacje, iż dolar był wyprzedawany przez japońskich eksporterów, po tym jak USD/JPY naruszył wsparcie na 118,00, chociaż nie był to główny powód - po prostu inwestorzy nie za bardzo wierzą w siłę dolara i nie chcą zostać z otwartymi pozycjami na przedłużony weekend. W efekcie notowania EUR/USD wzrosły w kierunku wskazywanych od kilku dni 1,2870 i wydaje się, że ta tendencja może być kontynuowana (w komentarzu tygodniowym podawany był poziom 1,2930).