Ograniczony ruch na walutach widoczny w kontekście całej sesji był spowodowany silnym, kilkufazowym ruchem w zeszłym tygodniu oraz brakiem jakichkolwiek ważniejszych danych makroekonomicznych. Taki schemat sygnalizuje, że wskazywane ostatnio przesłanki wyprzedaży waluty amerykańskiej są uzasadnione
Dziś ze Stanów Zjednoczonych poznamy indeks zaufania konsumentów za listopad podawany przez Conference Board. Prognozuje się go na poziomie 106 pkt przy poprzedniej wartości 105,4 pkt. Ze względu na niewielkie odchylenie indeks może się okazać taki sam jak ostatnio lub nawet gorszy. Świadczyłoby to o pojawiającym się pesymizmie i obawach o gospodarkę. Z USA dziś poznamy również: zamówienia na dobra trwałego użytku za październik. Prognoza wynosi (-4)% przy poprzedniej wartości 7,8%. Sprzedaż domów prognozuje się na poziomie 0,3%. Gorsze dane świadczą o mniejszej skłonności do zadłużania się, co może się przełożyć na notowania Dow Jones. W porównaniu z mniejszymi przepływami kapitałów (podanymi ostatnio) może to doprowadzić do zapoczątkowanej wyprzedaży akcji. Wczoraj można było zaobserwować pierwsze jej symptomy. DJ stracił 1,29%, a Nasdaq 2,21%.
Złoto pozostawało w konsolidacji. Najwyższy kurs to 641,75 usd/oz a minimum 363,54 usd/oz. Podobnie jak waluty złoto zanotowało maksimum podczas handlu azjatyckiego. Takie zachowanie tego metalu może świadczy o potwierdzeniu dalszej deprecjacji waluty amerykańskiej. Pewnym znakiem zapytania w przypadku odnoszenia tego rynku do eurodolara jest relatywnie niewielka zwyżka cen.
Ropa pozostawała w okolicach 60 usd za baryłkę. Na rynku wrażenia nie zrobiła nawet wiadomość o możliwości obniżenia wydobycia przez Arabię Saudyjską. Wydaje się iż rynek zaczyna ignorować takie zapowiedzi. Na cenę ma wpływ cieplejsza jesień w tym roku oraz mniejsze zapotrzebowanie na ropę.
O godzinie 09:02 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,3128 dolara.