Zrozumiałe są zakupy EURUSD po technicznym sygnale jakim było wybicie z wielomiesięcznego zakresu konsolidacji, jednak nie jesteśmy przekonani, że zakupy kontraktów na krótkoterminowe stopy procentowe są słuszne. Dane na temat PKB są w zasadzie zgodne z oczekiwaniami, rynek wielokrotnie był informowany przez przedstawicieli FED, że tempo wzrostu będzie nieco niższe niż potencjał i trend, ale, że nie jest to powód do obniżek. Sądzimy zatem, że w pewnym momencie nastąpi umocnienie USD związane z ograniczeniem oczekiwań na obniżki, gdy rynek w końcu uwierzy w słowa Bernanke. W krótkim terminie jednak inwestorzy skupią się na dzisiejszych danych na tema inflacji ze strefy euro, co wydaje się być jednym z czynników stojących za porannym wzroście EURUSD. Drugim czynnikiem była wypowiedź prezesa BoJ Fukui, który powiedział, że rosną oczekiwania na podwyżkę stóp do końca roku. Jest to informacja sprzyjająca spadkowi USDJPY, co częściowo tłumaczy wzrosty EURUSD.
USD/PLN
Zgodnie z naszymi oczekiwaniami USDPLN znalazł się pod presją. Choć krótko po danych makro wczoraj rejon 1.3150 na EURUSD był chwilowo przełamany to nie dużo niżej pojawiło się silne wsparcie. W trakcie sesji azjatyckiej komentarz prezesa BoJ Fukui, który powiedział, że rosną oczekiwania na podwyżkę stóp do końca roku oraz oczekiwania na wysokie wskazanie inflacji ze strefy euro spowodowały wzrost EURUSD i spadek USDPLN poniżej 3.90. USDPLN powoli zsuwa się wzdłuż linii trendu, która przebiega obecnie w okolicy 2.89 i spada około 0,5 grosza dziennie. Uważamy, że na razie nie ma sygnałów, które by pozwoliły sądzić, że znajdujemy się blisko dna. Od pięciu dni dzienne szczyty i zamknięcia są coraz niżej. Szanse na większe odbicie pojawią się dopiero, gdy pojawi się jakiś rodzaj formacji lokalnego dna. Preferujemy zatem sprzedaż USDPLN przy wzrostach w okolice otwarć z dni poprzednich, czyli obecnie 2.9050.
EUR/PLN
Brak informacji ze strony NBP, mogących pomóc przewidzieć moment najbliższej podwyżki rynek potraktował jako sygnał do dalszych zakupów obligacji i złotego. Obecna retoryka przedstawicieli NBP sprawia wrażenie, że NBP chce by rynek myślał, że stopy zostaną podwyższone, by nie pojawiały się oczekiwania inflacyjne. Nie bardzo wiadomo jednak dlaczego RPP zwleka z podwyżką. Tempo wzrostu gospodarczego będzie prawdopodobnie wyższe niż większość prognoz z początku roku, presja inflacyjna istnieje, jak przyznają niemal wszyscy członkowie Rady, wielu z nich potwierdza, że przewidywania rynku są słuszne. Problemem są aktualne odczyty inflacji. NBP powinien podnieść stopy w celu ograniczenie przyszłej inflacji, obecnie jednak można odnieść wrażenie, że Rada potrzebuje potwierdzenia poprzez wzrost inflacji bieżącej i pewność, że przekroczy ona cel i poziom z projekcji. Z tego powodu rynek obligacji rośnie, gdyż moment podwyżki się oddala. Ma to umiarkowany, lecz jednak pozytywny wpływ na złotego. Sądzimy zatem, że złoty będzie się jeszcze umacniał, choć ze względu na koniec miesiąca prawdopodobnie zobaczymy dziś jeszcze małe wzrosty EURPLN. W następnych dniach powinniśmy zobaczyć ruch w okolice 3.8050.