Wzrosła także stopa bezrobocia - w listopadzie do 4,5 proc. z 4,4 proc. wcześniej. Mniejsza była także dynamika średnich zarobków godzinowych (0,2 proc. m/m wobec 0,4 proc. m/m poprzednio), co może sugerować, iż spada presja na wzrost kosztów pracy (podobne wskazania przyniosły wcześniejsze informacje o ich dynamice w III kwartale b.r.), co z kolei może przełożyć się na mniejsze wydatki i obniżyć oczekiwania inflacyjne. Tym samym nie były to dane mogące wyraźnie pomóc dolarowi, zwłaszcza, że spora część inwestorów pamięta dynamiczne osłabianie się tej waluty sprzed kilku tygodni. W efekcie, kiedy na rynku pojawiły się pogłoski, iż za zakupami EUR/USD z poziomów 1,3240/50 (po spadku po publikacji danych o godz. 14:30) mogą stać "wschodnie" banki centralne, notowania dynamicznie wzrosły testując po południu okolice maksimów z tego tygodnia na 1,3365. Był to także wynik opublikowanych o godz. 16:00 gorszych danych o nastrojach konsumenckich Uniwersytetu Michigan, które spadły na początku grudnia do 90,2 pkt. z 92,1 pkt. Test okolic 1,3365 okazał się jednak negatywny, co może sugerować, że szanse na jego pokonanie w perspektywie najbliższych godzin nie są duże.
Z kolei na złotym po rannym osłabieniu, sytuacja się później ustabilizowała - perspektywa wcześniejszych wyborów nieco się oddaliła, chociaż ryzyko rozpadu koalicji jest nadal duże, jeżeli prokuratura wytoczyłaby sprawę Andrzejowi Lepperowi. Po południu złotego umocnił też obserwowany dynamiczny wzrost EUR/USD - w efekcie USD/PLN nie zdołał pokonać 2,89 zł i powrócił po południu w okolice 2,87-2,8750 zł. W przypadku EUR/PLN notowania utrzymały się wokół 3,83 zł, chociaż nie udało się naruszyć oporu powyżej 3,8350 zł. Nie wydaje się jednak, abyśmy już z obecnych poziomów zaczęli powracać do mocnego złotego.
Sporządził:
Marek Rogalski
Główny analityk walutowy